Recenzje Sebastian Kasparek
12.05.2017
Recenzja: Cosmic Star Heroine (PS4)
Cosmic Star Heroine w bazie gier
7.5
/10
Ocena
Recenzja: Cosmic Star Heroine (PS4)

Cosmic Star Heroine garściami czerpie z największych klasyków gatunku jRPG z ery konsoli SNES. Tylko czy taka gra ma współcześnie rację bytu?

Odpowiedź brzmi twierdząco - ma i to jak najbardziej. Cosmic Star Heroine rozbudziło we mnie głód na klimaty retro i niejednokrotnie przywodziło na myśl takie gry jak Chrono Trigger czy seria Phantasy Star. Twórcy zresztą niejednokrotnie odnoszą się bezpośrednio do wspomnianych klasyków i robią to w niezwykle pomysłowy sposób. Podczas zabawy z tytułem na nowo ożywały we mnie odległe wspomnienia. Studio Zeboyd Games już przy okazji swojej poprzedniej gry Cthulhu Saves the World udowodniło, że doskonale orientuje się w fenomenie gier RPG z lat 90. Nie inaczej jest w przypadku Cosmic Star Heroine, które przesiąknięte jest klimatem i najlepszymi elementami tamtego okresu, a jednocześnie uniknęło archaizmów dawnych gier.

Studio stworzyło proste jRPG w futurystycznych klimatach cyberpunku, gdzie wcielamy się w rolę tajnej agentki Alyssy L'Salle pracującej dla wielkiej organizacji militarnej. Bohaterka stara się pilnować i sumiennie wykonywać powierzone zadania oraz dbać o pokój w galaktyce. Szybko jednak okazuje się, że z powodu pewnego wydarzenia jesteśmy niewygodni dla naszego pracodawcy i w ruch rusza cała intryga. Historia nie należy do skomplikowanych, ale śledzi się ją bardzo przyjemnie. Podczas rozgrywki poznamy wielu różnorodnych bohaterów i przedstawicieli odmiennych ras, którzy wspomogą nas swoimi umiejętnościami i dołączą do drużyny. Pod tym względem sporo tutaj klisz, ale wykonanych na tyle zgrabnie, że trudno jest mi na cokolwiek narzekać. Było wręcz przeciwnie i liczne nawiązania powodowały, iż nie mogłem oderwać się od konsoli.

Twórcy nie ograniczają się do zapożyczania pomysłów innych i oferują własne. Dzięki temu Cosmic Star Heroine nie irytuje przesadnym kopiowaniem i nie cierpi na brak własnej tożsamości. Najbardziej widać to po konstrukcji systemu walki. Mamy tutaj do czynienia z klasycznym turowym RPG, ale każda umiejętność po wykorzystaniu staje się nieaktywna i aby ją przywrócić, musimy poświęcić turę na odpoczynek. Dodajcie do tego fakt, że większość akcji i tur zwiększają nasz pasek stylu, co daje premię do ofensywy. Co kilka ruchów wpadamy też w tryb "hyper", który dodatkowo znacznie zwiększa zadawane przez nas obrażenia i efekty umiejętności. Wszystko to powoduje, że musimy dokładnie rozplanować nasze ruchy i nie jesteśmy w stanie polegać wyłącznie na jednej najsilniejszej umiejętności. Bardzo mi się spodobało to, w jaki sposób twórcy wymuszają na nas rotację zdolnościami. Znalazło się też miejsce na kilka misji pobocznych czy rozwinięcie wątków pobocznych członków naszej drużyny.

Niestety, wszystkiego jest tutaj za mało. Fabuła strasznie pędzi do przodu i miałem wrażenie, że twórcy stworzyli plan wydarzeń, ale nie potrafili zapełnić przestrzeni pomiędzy kolejnymi rozdziałami. Historia kończy się momentalnie i po dwóch sesjach z tytułem podziwiałem już napisy końcowe - licznik czasu wskazywał niecałe 10 godzin, a do platyny pozostało mi pokonanie kilku pobocznych bossów. Nie uznałbym tego za minus gdyby nie fakt, że gra jest po prostu niezwykle przyjemna i chce się w tym świecie spędzić znacznie więcej czasu. Nie obraziłbym się za większą liczbę miast, planet czy wątków dla członków drużyny, którym również nie poświęcono wystarczająco dużo czasu antenowego. Wielka szkoda, że twórcy nie byli w stanie przygotować więcej atrakcji i przygoda tak szybko się kończy.

Gra przez większość czasu cechuje się luźną atmosferą i przesiąknięta jest świetnie rozpisanym humorem. Teksty bohaterów niezależnych niejednokrotnie sprawiały, że się zaśmiałem pod nosem i z przyjemnością wchodziłem w interakcję z każdą napotkaną postacią. Twórcom udało się nawet upchać 16-bitową parodię komisariatu z Resident Evil 2. Podejście z dystansem do swojej pracy to zdecydowanie jedna z najlepszych cech pracowników z Zeboyd Games.

Cosmic Star Heroine to piękny list miłosny dla wszystkich fanów jRPG z lat 90., którym nie do końca spodobało się przejście gatunku w format 3D lub po prostu tęsknią za dawnymi czasami. Jeśli marzy Wam się powrót produkcji pokroju Chrono Trigger, to musicie dać tej pozycji szansę. Nie jest to co prawda tytuł na takim poziomie, co legendarni reprezentanci gatunku, ale sukcesywnie korzysta z najlepszych cech starej szkoły i reprezentuje podobny jej fenomen. Jednocześnie twórcy nie straszą archaizmami i pomimo grafiki retro, tytuł jest niezwykle przyjemny w odbiorze. Szeroki dobór poziomów trudności zapewni wyzwanie weteranom i nie odepchnie od siebie graczy próbujących po raz pierwszy zmierzyć się z grami tego typu. Chciałbym przyznać Cosmic Star Heroine wyższą ocenę, ale z bólem serca nie mogę, bo twórcy nie potrafią zaspokoić wzbudzonego apetytu. Gdyby całość była przynajmniej dwukrotnie dłuższa i zachowała swój poziom, to bez cienia wątpliwości postawiłbym tę grę obok najlepszych tegorocznych premier.

Cosmic Star Heroine
Nasza ocena: 7.5/10
Sebastian Kasparek
Cosmic Star Heroine to świetny hołd złożony legendarnym 16-bitowym jRPG. To produkcja niezwykle zabawna, wciągająca i potrafiąca pod wieloma względami zauroczyć. Wielka szkoda, że podróż Alyssy L'Salle dobiega tak szybko końca i pozostawia wielki niedosyt.
  • Plusy
  • Humor
  • Klimat i atmosfera retro
  • System walki
  • Liczne nawiązania do klasyków jRPG
  • Minusy
  • Fabuła za bardzo pędzi do przodu
  • Strasznie krótki czas gry
  • Mało zawartości dodatkowej
cosmic star heroine playstation 4 recenzja zeboyd games