3467V

Recenzja: Kingdom Hearts HD 2.8 Final Chapter (PS4)

Encyklopedia: Kingdom Hearts HD 2.8 Final Chapter (8.5/10)

Podoba ci się tekst?
Podziel się nim!

Premiera Kingdom Hearts 3 się zbliża, ale wciąż nie wiadomo, ile będziemy musieli jeszcze czekać na wielki powrót serii. Tymczasem Square Enix dostarczyło trzecią i ostatnią kolekcję starszych gier, żeby umilić nam czekanie. Czy Kingdom Hearts 2.8 Final Chapter spełnia oczekiwania fanów?

Dzięki poprzednim kolekcjom mieliśmy możliwość po raz pierwszy zagrać w wersje Final Mix aż trzech odsłon: kolejno Kingdom Hearts, Kingdom Hearts 2 oraz Birth By Sleep. Dotychczas były one dostępne jedynie w Japonii, więc była to spora gratka dla wszystkich fanów serii. Ponadto pojawiło się również Re:Chain of Memories, które nie było dostępne w Europie. Gdyby tego było mało, dostaliśmy również animacje oparte na dwóch częściach z Nintendo DS., były to więc bardzo bogate i starannie wykonane zestawy. Trzeci, który teraz otrzymaliśmy, również mieści w sobie trzy różne produkcje, ale niestety nie oferuje już tak wiele.

Pierwszym elementem zestawu jest Dream Drop Distance – gra dostępna dotychczas jedynie na przenośnej konsoli Nintendo 3DS. W przeciwieństwie do konwersji z poprzednich kolekcji, nie jest to jedynie zbiór scenek, a faktycznie grywalna wersja HD. Jej akcja rozgrywa się po wydarzeniach znanych z Re:coded. W przygotowaniu do walki z Xehanortem, Riku i Sora mają być poddani egzaminowi, który uczyni ich mistrzami Keyblade’a. Ich zadaniem jest obudzenie serc siedmiu światów i powrót do świata światłości. Fabuła, mimo iż na początku nie porywa, to z kolejnymi wydarzeniami jest coraz lepsza. Końcówka gry jak zwykle jest genialna i wraz z resztą kolekcji świetnie przygotowuje do Kingdom Hearts 3. Co ciekawe, wcielamy się tu nie tylko w Sorę, ale również w Riku. Obaj lądują w alternatywnych wersjach tego samego świata i nie mogą się spotkać, ale wzajemnie sobie pomagają. Całość jest na tyle ciekawa, że nie czułem znużenia podczas dwukrotnego przemierzania każdego ze światów. Tym bardziej, że jest kilka takich, które w serii pojawiły się po raz pierwszy. Z kolei jeśli trafiamy do tych wcześniej znanych, to i tak wzbogacone je o nowe lokacje.

Motywem przewodnim fabuły i rozgrywki są tytułowe upadek, sen i dystans. Najpierw wybieramy świat, do którego chcemy się dostać, a następnie „spadamy” do niego. To taka minigra, w której zbieramy gwiazdki, niszczymy przeciwników i omijamy przeszkody. Gdy już znajdziemy się w wybranym świecie, okazuje się, że nasi bohaterowie mają czas odliczany do zaśnięcia. Przyznam, że nie do końca rozumiem, co stoi za tym pomysłem. Całość polega na tym, że gdy jednej z postaci skończy się czas i zaśnie, wcielamy się w drugą. Nie jest to szczególnie uciążliwe, bo jeśli nie wyrobimy się w czasie przed zrobieniem czegoś, to i tak nic na tym nie stracimy, gdyż do bohatera wracamy dokładnie w tym samym momencie, w którym zasnął. Sprawiało to po prostu, że skakałem z jednej wersji świata do drugiej i trudno było mi wczuć się w jeden wątek. Z drugiej jednak strony można nad tym zapanować i jeśli wszystko dobrze zorganizujemy, można do końca wątku grać jednym bohaterem. Miałem tu zatem więcej swobody niż w Re:Chain of Memories, w którym z góry ustalone było, w jakiego bohatera się wcielę.

Jednym z głównych elementów rozgrywki jest zbieranie tzw. Duszków. Podczas przemierzania świata gry znajdujemy receptury pozwalające nam na ich tworzenie i żeby było to możliwe, potrzebne są składniki otrzymywane po likwidacji przeciwników. Pierwsze, co mnie uderzyło, to fakt, iż są oni o wiele bardziej kolorowi i uroczy w stosunku do niemilców z pozostałych odsłon. Cukierkowa kolorystyka lekko przeszkadzała mi na początku, ale z czasem przestało mi to doskwierać, tym bardziej że sam nastrój gry uległ zmianie. Co do samych stworków, to trzeba budować z nimi więź, karmić i bawić się z nimi. Można też wysłać je na arenę, gdzie będą walczyć z innymi w turniejach i zdobywać medale, za które kupimy nowe ataki i smakołyki dla swoich ulubieńców. Wszystkie te czynności wpływają na rozwój, co przekłada się na ulepszanie umiejętności naszego bohatera.

Zaimplementowane zostały tu również minigry, w których bawimy się z naszymi zwierzakami. Niestety, z uwagi na to, że jest to port gry z konsoli z dotykowym ekranem, niektóre z zabaw są problematyczne i niewygodne. Tyczy się to przede wszystkim tej, w której zbijamy balony odbijane przez stworki. Panel dotykowy DualShocka 4 jest zwyczajnie niedokładny, bo trzeba to robić trochę w ciemno. Można się do tego przyzwyczaić, ale nie ma porównania do oryginalnego zamysłu. Kolejną niedogodnością w rozgrywce jest to samo, z czym borykałem się w Birth By Sleep Final Mix, a mianowicie to, że postać nie potrafi płynnie przejść z jednej czynności w drugą – czyli chociażby zrobić unik, blok i od razu zaatakować. Każda z tych czynności kończy się zbędną animacją, która uniemożliwia podjęcie kolejnego kroku. Podczas walki z łatwiejszymi przeciwnikami czy na standardowym poziomie trudności niespecjalnie to przeszkadza, ale w trudniejszych sytuacjach potrafi sfrustrować.

Gra prezentuje się bardzo ładnie jak na przenośną produkcję. W stosunku do oryginału podniesiono rozdzielczość, poprawiono jakość tekstur i sprawiono, że produkcja działa w stałych 60 klatkach na sekundę. Spadków płynności nie zauważyłem, nawet przy większych zadymach. Warto przy tym zaznaczyć, że lokacje są naprawdę obszerne i szczegółowe. Cieszą też nowe aranżacje znanych utworów – choćby motyw znany z Traverse Town, który w Dream Drop Distance jest bardziej subtelny i magiczny. Jak najbardziej warto poświęcić te 30 godzin, bo gra ma naprawdę udaną fabułę, dwie grywalne postacie, kilka fajnych światów do zwiedzenia i ciekawe mechaniki, które trafią do kolejnych części.

Kingdom Hearts 0.2 Birth By Sleep: A Fragmentary Passage to zdecydowanie najciekawszy i najważniejszy element składanki. Tę krótką produkcję traktuję przede wszystkim jako przedłużenie zabawy z Birth By Sleep z poprzedniej kolekcji oraz próbkę tego, co czeka nas w Kingdom Hearts 3. Mówiąc krótko, jestem zachwycony tym, co tam zobaczyłem, i jeśli ma to być kierunek, w którym zmierza seria, to jestem na tak. Przede wszystkim twórcy przyciągają przepiękną grafiką i designem lokacji. Birth By Sleep 0.2 to nowa jakość – otoczenie ma wiele przyciągających oko szczegółów, a walki wyglądają po prostu bajecznie z tymi wszystkimi efektami cząsteczkowymi i magią rozświetlającą otoczenie. System walki też jest bardzo satysfakcjonujący, a jednocześnie nie różni się zbytnio od tego, do czego seria już nas przyzwyczaiła – jest po prostu połączeniem i rozwinięciem najlepszych mechanik z poprzednich odsłon. Aqua ma bardzo płynne ruchy i szybko reaguje na polecenia gracza. Urzekł mnie też melancholijny i nieco mroczny nastrój tej krótkiej przygody, a końcówka to istna bomba emocjonalna. Pierwsze przejście na standardowym poziomie trudności zajęło mi nieco ponad trzy godziny, ale uważam to za dobry wynik, tym bardziej że zabawę można sobie przedłużyć dodatkowymi aktywnościami, za które dostajemy nowe elementy garderoby bohaterki. Kingdom Hearts 0.2 Birth By Sleep: A Fragmentary Passage jest esencją tego, czego zawsze chciałem w serii. Teraz z jeszcze większą niecierpliwością czekam na premierę Kingdom Hearts 3.

Tym samym dochodzimy do ostatniego elementu kolekcji, jakim jest animacja Back Cover. Opowiada o wydarzeniach, które doprowadziły do Keyblade War. Scenariusz, mimo iż oparty na grze mobilnej, jest bardzo ciekawy i dobrze napisany, ale opowieść kończy się w najciekawszym momencie, pozostawiając niedosyt. Nie ma co się dziwić, skoro animacja trwa około godziny. Z drugiej strony pod kątem wykonania nie mam jej nic do zarzucenia. Strona wizualna stoi na bardzo wysokim poziomie, podobnie jak udźwiękowienie i głosy odgrywane przez aktorów. Szczególnie postać Mistrza i jego żartobliwe, wyluzowane podejście wzbudziły moją sympatię, a aktor podkładający mu głos odwalił kawał świetnej roboty. Szkoda tylko, że całość jest tak krótka i pełni raczej funkcję zapychacza aniżeli czegoś faktycznie wartościowego. Niemniej jednak polecam się z nią zapoznać, bo wraz z resztą serii jest wprowadzeniem do najnowszej odsłony, Podejrzewam tylko, że jedynie zapaleni fani potraktują animację jakkolwiek poważnie.

Kingdom Hearts 2.8 HD Final Chapter to oczywiście obowiązkowy zakup dla każdego fana serii. Bardzo fajne Dream Drop Distance i przecudowne Kingdom Hearts 0.2 Birth By Sleep: A Fragmentary Passage to mocne powody, dla których warto zainteresować się tą kolekcją i umilić sobie czekanie na kolejną odsłonę Kingdom Hearts. Jeśli zaś fanami nie jesteście, a w jakimś stopniu interesuje Was ta seria, to polecam najpierw albo zapoznać się z kolekcjami dostępnymi na PlayStation 3, albo poczekać do końca marca na połączenie tych samych kolekcji, które zostanie wydane na PlayStation 4.

Krzysiek Kalwasiński
Dla każdego fana serii jest to wręcz obowiązkowy zakup, ale trzecia kolekcja nie starcza na tyle, co poprzednie.
  • Nie oferuje tak wiele jak poprzednie kolekcje
  • Niedogodności w rozgrywce z Dream Drop Distance
  • Zbyt krótka animacja
  • Odświeżone Dream Drop Distance
  • Dodatkowy rozdział z Aquą w roli głównej
  • Próbka tego, co czeka nas w Kingdom Hearts III

Komentarze (14) Skomentuj

Poziom: 24
Calissa dodano: 30.01.2017, 23:28
Ja mam takie pytanko, zwłaszcza dla tych co grali w wersję na 3DSa - jak wygląda tutaj przerobienie ataków, które przeciągało się na dolnym ekranie? Nie mam jeszcze jak porównać, ale ciekawi mnie, jak tutaj z tym wyszli.
Poziom: 29
Tranzts dodano: 30.01.2017, 23:40
Właśnie gram KH:DDD na ps4 i jak na razie jedynie co mnie denerwuje to bugi kiedy postacie lagują się w miejscu. Fabuła też jest pogmatwana, ale ogólnie to fajnie się gra. Podoba mi się ten motyw z dropami między postaciami.
Poziom: 11
Xtivnes dodano: 31.01.2017, 02:03
Po tej recenzji jeszcze bardziej czekam do marca aż wypuszczą remastery pierwszych części. Grywało się za młodego na PS2 i był lekki żal kiedy wydawali wersje na inne konsole. Ale na szczęście przyszedł czas w którym wszystko trafia na "czwórkę". Nic tylko czekać i modlić się by KH3 było jak najszybciej.
Poziom: 26
Another dodano: 31.01.2017, 08:00
Najbardziej zależało mi na DDD, bo nie miałam do tej pory okazji zagrać, ale miło wiedzieć, że i dodatki nie są od macochy.
Poziom: 32
hubertuss03 dodano: 31.01.2017, 08:41
Nie grałem w żadną część więc czekam najpierw na KH 1.5. Mimo to bardzo fajnie ze kolekcja się udała.
Poziom: 26
Another do hubertuss03 dodano: 31.01.2017, 10:57
Zagraj, bo warto :). Uwielbiam całą serię.
Poziom: 34
Damianuss1 do hubertuss03 dodano: 31.01.2017, 11:55
W Marcu ma wyjść na PS4 1.5 i 2.5 na jednej płytce o ile się nie mylę. Też na to czekam, będzie grane.
Poziom: 32
hubertuss03 do Damianuss1 dodano: 31.01.2017, 14:56
Wiem wiem. W marcu albo kwietniu, już nie pamiętam dokładnie. Fajnie ze zdecydowali się na taką kolekcje.
Poziom: 32
hubertuss03 do Another dodano: 31.01.2017, 14:59
Zagram na pewno. Tym bardziej że jest to świetna okazja bo wszystko będzie można ograć właśnie na ps4 ;-)
Poziom: 26
Another do hubertuss03 dodano: 31.01.2017, 18:37
Gdyby nie to, że kupiłam oba remastery na PS3, pewnie też bym zainwestowała w tę kolekcję, to świetny pomysł dla tych, którzy jeszcze nie grali. Szczególnie w przededniu KH 3.
Poziom: 13
Milczek81 dodano: 31.01.2017, 10:50
Może kiedyś zagram ale te postaci Disney'a mnie odpychają od tej pozycji.
Poziom: 26
Another do Milczek81 dodano: 31.01.2017, 10:56
Też tak miałam, lata temu, kiedy wychodziła pierwsza część. Zagrałam dopiero kilka miesięcy po premierze, kiedy kumpel pożyczył mi swoją grę, gorąco rekomendując i... wpadłam po uszy. Disneyowskie postacie to w znacznej mierze część dekoracji. Fabuła jest do gruntu japońska i po kilku godzinach grania zapominasz, że towarzyszą ci mało lotny pies i ustawicznie zapieniony drób. Historia plącze się i meandruje, raz po raz zaskakując w sposób, który dla Disneya nie będzie nigdy osiągalny. Jeśli lubisz jrpg, to warto zaryzykować. Disneyowskość to tylko pozłota z wierzchu, niewiele ponadto.
Poziom: 29
Asobu do Milczek81 dodano: 31.01.2017, 19:12
Disney w tej serii to bardziej forma dodatku, czy pretekstu na pokazanie prawdziwej historii związanej stricte z oryginalnymi postaciami Kingdom Hearts.
Poziom: 37
Turbotrup do Another dodano: 31.01.2017, 19:19
Zgadzam się. Miałem takie same obawy, że: "Co?! Disney?! serio?!", ale jak zacząłem KH2 (grałem nie po kolei, ale chyba wyszło mi to na dobre, bo dwójka ma początek o wiele bardziej intrygujący, niż oklejona lekką kliszą i dodatkową słodyczą poprzedniczka), to byłem zaskoczony jak fabuła i postacie są cholernie ciekawe, a (pierwszy) świat ma melancholijny klimat. Dopiero kilka godzin później, jak zobaczyłem Goofiego i Donalda, przypomniałem sobie, że to ma być gra z postaciami Disneya.

Milczek81, jeśli nie spodoba ci się jedynka, to zacznij od drugiej części. Nie stracisz dużo wątków, w jedynce najmniej się działo. Potem sobie do niej powrócisz.

A co do jRPG-owatości, nie wydaje mi się, że to do końca dobre określenie dla tej serii - bardziej jRPG połączone ze Slasherem (dzięki większej swobodzie ruchu i wykonywanych ataków). Edytowano 1 raz. Ostatnio: 31.01.2017, 19:21

Komentarze (14 opinii) Skomentuj

Zobacz grę w Bazie gier

Kingdom Hearts HD 2.8 Final Chapter

Kingdom Hearts HD 2.8 Final Chapter
  • PEGI 12
  • Przemoc
  • Świat: 12.01.2017
  • Europa: 24.01.2017
  • Polska: 24.01.2017
  • Gatunek: RPG, RPG Akcji
  • Liczba graczy: 1
  • Kontroler ruchu: nie
  • Obraz 3D: nie
  • Producent: Square Enix
  • Wydawca: Square Enix
  • Polski dystrybutor: Cenega Poland
  • Nie
Dodaj własną recenzję Oceń grę w Bazie gier

Trofea MLB The Show 17

MLB The Show 17
  • Platyna 1
  • Platyna 6
  • Platyna 5
  • Platyna 20
  • | Razem: 32

Reklama



Reklama

Miesięcznik PSX Extreme

Najnowsze w Bazie gier

zamknij [x]
Informujemy, że strona www.pssite.com korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.