Publicystyka Paweł Musiolik
26.01.2018
Hori Onyx Controller - test nowego pada od Hori
Hori Onyx Controller - test nowego pada od Hori

Do licencjonowanych kontrolerów przeznaczonych dla PlayStation 4 dołączyła propozycja Hori - Onyx Controller, który jest jednocześnie pierwszym bezprzewodowym padem nie od Sony. Jak sprawuje się kontroler?

Licencjonowane kontrolery, które pojawiały się do tej pory były nie dość, że drogie, to jeszcze jakościowo kompletnie nie odpowiadały cenie. Zarówno pady Nacona, jak i Razera zebrały masę krytyki za jakość wykonania. Szczęścia postanowiła spróbować uznana firma Hori, która z akcesoriami do konsol do czynienia ma od dawna. Ja sam z ich kontrolerów korzystałem jeszcze za czasów PS2, po czym miałem dosyć długą przerwę i dlatego z wielkim zainteresowaniem podszedłem do Hori Onyx Controller.

Hori Onyx Controller #1

Pad od Hori nie należy do najdroższych, gdyż cenowo wychodzi mniej więcej tak samo co oficjalny DualShock 4. To może sprawić, że zasadne będzie pytanie o sens kupowania pada innego niż Sony. Ale to, czym przyciągnie wielu Hori Onyx to inny układ gałek analogowych i kształt przypominający pada od Xboksa One. Coś, co dla mnie jest problematyczne, wiem, że dla wielu jest sporym plusem.

Hori Onyx Controller #2Do testowania pada podchodziłem z rezerwą – na początku musiałem przyzwyczaić się przede wszystkim do innego układu gałek analogowych, co sprawiało mi (i nadal sprawia) lekkie problemy. Ciężko wyzbyć się przyzwyczajeń, które są ze mną już 20 lat. Niemniej udało się na tyle obyć z padem, że gra na nim stała się czymś naturalnym. Jedyny problem, który nadal mam po ponad tygodniu macania pada, tkwi tak na prawdę z umiejscowieniem przycisków Share i Options, które wrzucono pod touchpada. Umiejscowienie Share w DualShocku 4 jest idealne, gdyż pozwala nam na szybkie wciskanie i robienie zrzutów. Tutaj zdarzyło mi się kilkukrotnie trafić albo w touchpada, albo w przycisk PlayStation. To więc na pewno można było rozwiązać lepiej.

Jak jest z jakością wykonania pada? Dobrze. Mimo że Hori Onyx jest lżejszy od DualShocka 4 (i to zauważalnie), to korzysta się z niego równie dobrze. Plastik nie trzeszczy, jest dobrze spasowany, a tył kontrolera posiada odpowiednie żłobienia, by pada trzymało się lepiej. Nawet gdy z jakiegoś powodu spocą nam się dłonie, to nadal Onyx będzie siedział pewnie w rękach. Gałki analogowe cechują się odrobinę mniejszym oporem przy poruszaniu i są pokryte gumą, która wydaje się być dobrej jakości. Co prawda za krótko mam kontroler, ale nie wydaje mi się, by szybko miały się przetrzeć.

Przyciski? PS Button działa jak powinien, Options i Share są mniejsze niż w DS4 i jak wspomniałem – mimo wszystko mogłyby być obok touchpada. Krzyżak także wydaje się być na dłuższą metę dobry. Nie jestem wymiataczem w bijatykach, więc jednoznacznie nie odpowiem, czy się do wyczynowego grania nada, ale... nie powinien sprawiać problemów. Równie dobrze spasowane są przyciski główne, choć czasami zdarzało mi się, że "kółko" lekko skrzypiało przy wciskaniu. Nie wiem, czy to wina egzemplarza czy cała seria tak ma. Niemniej – większym problem to nie jest, bo przyciski łapią dobrze, z odpowiednim skokiem.

Hori Onyx Controller #3

Na koniec zostawiłem sobie touchpada oraz przyciski na grzbiecie Onyksa. Ten pierwszy... cóż, no mógłby być zrobiony lepiej. Różni się od tego z DS4, wyczuwalne są na nim cztery różne strefy nacisku. Z racji tego, że minimalnie wystaje nad kształt pada, lekko chodzi przy naciskaniu na krawędzi. Triggery także mogłyby być trochę lepsze. O ile bumpery problemu mi nie sprawiają, tak triggery są po prostu dla mnie za małe i za krótkie. Wiem, że DS4 też nie ma ogromnych przycisków, ale są ułożone inaczej, przez co – niżej. Tutaj czymś normalnym u mnie było, że palce wędrowały na plastik pod triggery albo smyrałem ich czubek, przez co paluch zjeżdżał bez przyciskania. Może to wina moich dłoni, ale nie są aż tak ogromne.

Hori Onyx korzysta oczywiście ze złącza micro USB, przez co skorzystamy z każdego kabla z tego typu końcówką. Niestety, takowego nie znajdziemy w pudełku z kontrolerem, więc musimy się w niego wyposażyć w swoim zakresie, co jest w moim odczuciu błędem, zwłaszcza że pad nie należy do budżetowych produktów. Na plus dla większości będzie bez wątpienia brak światełka na tyle (albo froncie, zależy jak patrzymy) pada. Myślałem początkowo, że to przełoży się na dłuższy czas działania, skoro nic się nie świeci, ale... zawiodłem się. Hori Onyx wytrzymuje trochę ponad 6 godzin bezprzewodowej gry, czyli niewiele dłużej niż DualShock 4. W padzie brak także gniazda słuchawkowego, co w moim przypadku minusem nie było (korzystam ze słuchawek bezprzewodowych), ale trzeba mieć to na uwadze.

Hori Onyx Controller #4

Podobnie jak kwestię sparowania Hori Onyx z PS4. Przede wszystkim – czytajcie instrukcję. Inaczej będziecie kombinować jak ja po podpięciu pada kablem do PS4 i głowieniu się, czemu nie załapuje jak zwykły DualShock 4. Okazuje się, że konsolę musimy wpierw odpalić normalnym padem, wejść do opcji urządzeń i tam dopiero zacząć parowanie. Trwa ono 2-3 sekundy i od tego momentu PS4 bez problemów komunikuje się z Hori Onyx.

Czy warto kupić Hori Onyx? Kontroler kosztuje 249 złotych w naszych sklepach, więc tyle samo co DualShock 4. Dla niektórych inny układ gałek i kształt à la pad od Xboksa One będzie wystarczającą zachętą. Bez wątpienia jakościowo kontroler ma odpowiednią cenę, chociaż brak kabla USB w zestawie jest co najmniej dziwnym ruchem.

Sprzęt do testów dostarczył nam sklep przystangracza.pl, za co serdecznie dziękujemy.

hori hori onyx playstation 4 test