Publicystyka Krzysiek Kalwasiński
24.08.2014
Retrogranie: Rayman M (PS2)
Retrogranie: Rayman M (PS2)

Pierwszy Rayman zadebiutował się na PlayStation u schyłku 1995 roku. Wykreowaniem jego postaci oraz świata gry zajął się Michel Ancel, którego możecie kojarzyć nie tylko jako twórcę serii o sympatycznym ludku bez kończyn, ale również z kultowego Beyond Good & Evil. Wszyscy szybko pokochali Raymana, dlatego gdy w 2001 seria przeniosła się w trójwymiar za sprawą Rayman 2: The Great Escape, Ubi Soft zdecydowało się na wydanie gry imprezowej –  tak narodził się Rayman M.

Pierwsze wzmianki o tytule pojawiły się jeszcze przed E3 z 2002 roku, kiedy to okazało, że zapowiedzi dotyczyły nie Raymana 3, a wieloosobowej gry znanej jako Rayman M. Na rzecz amerykańskiego wydania zmieniono podtytuł na Arena ze względu na oznaczenia klasyfikacji wiekowej M, znaczącej tyle co „mature” (z ang. dorosły) – tytuł nie mógł nasuwać podobnych skojarzeń.

Do wyświetlania grafiki zastosowano silnik RenderWare3 znany z Rayman Revolution – ulepszonej wersji Rayman 2: The Great Escape. Poprawiono jego działanie, dzięki czemu modele postaci wyglądają lepiej, podobnie jak efekty oświetlenia. Usprawniono również pracę kamery, tym bardziej że jej sprawne działanie to podstawa w grze, w której cały czas trzeba mieć oczy naokoło głowy.



Gra oferuje dwa tryby: wyścigu na pieszo oraz strzelaniny na arenach. W pierwszym biegniemy przed siebie wyznaczoną ścieżką i pokonujemy kolejne okrążenia. W trakcie biegu możemy skorzystać z jednej z kilku dostępnych ścieżek. Dla przykładu: na pierwszej zjedziemy z zjeżdżalni wodnej, na drugiej będziemy przeskakiwać z jednej trampoliny na drugą. Dopalacze znajdowane na trasie zapewniają nam chwilowe przyspieszenie lub postrzelenie przeciwnika. Możemy również trafić na przeszkody, które w jakiś sposób nas spowolnią. Mamy tutaj również specjalne przyciski które odblokowują inną drogę lub przebudowują trasę, dzięki czemu możemy mieć okazję zablokować przeciwnika.

Z kolei drugi tryb polega na zebraniu jak największej ilości świecących lumów. Całość rozgrywa się na arenie, na której w różnych miejscach pojawiają się kulki – wygrywa ten który złapie najwięcej. Zawodnicy mogą sobie wzajemnie utrudniać turniej poprzez chwilowe unieruchomienie specjalnymi pociskami. Są również zawody w których łapiemy muchy i utrzymujemy je przez określony czas – nie mogąc dopuścić do tego, by drugi gracz nam je odebrał. Całość nieco przypomina rzecz znaną z wszelkich sieciowych FPS-ów i trybu Capture the Flag.



Fabuła opowiada o tym jak wszyscy znajomi Raymana wraz z nim samym decydują się na zorganizowanie turnieju, w którym mają udowodnić swoją wartość czy też nawet  okazać się lepszymi niż główny bohater. To dlatego mamy do wyboru 8 postaci. Możemy zagrać nie tylko jak Rayman, ale również jako Globox, niesławny pirat Brzytwobrody czy jego sługa Hunchman. Warto nadmienić, że każda z nich ma swój własny utwór. Kreacją postaci jak zwykle zajął się sam twórca serii, czyli Michel Ancel.


Cztery miesiące po premierze Raymana M, na PSOne został wydany bliźniaczy tytuł Rayman Rush. Podstawową różnicą jest mniejsza ilość grywalnych postaci oraz tylko jeden tryb polegający na pieszych wyścigach w różnych wariantach.

Rayman Multiplayer przyjął się raczej średnio, ale wciąż lepiej niż amerykańska Arena. Oceny rzadko kiedy przekraczały 50%, a główne zarzuty były kierowane w stronę niedopracowanej mechaniki, małej ilości trybów gry czy ogólnie kiepskiego wykonania. Koniec końców gra została okrzyknięta nieudolnym skokiem na kasę. Jeśli chcesz się jednak przekonać czy Globoxowi uda się pokonać Raymana, to pozostaje wersja na PlayStation 2, ewentualnie na PSOne w formie Rayman Rush.

PlayStation 2 publicystyka rayman m retrogranie ubisoft