OUOUOUOUUU Laughter-XIII
10.06.2017, 14:31
Weekendowe Granie #172 - Get ready for the next battle!
Tekken 7 w bazie gier
Weekendowe Granie #172 - Get ready for the next battle!
Ouuu! Rozpoczynamy kolejne Weekendowe Granie - zapraszam wszystkich do chwalenia się w co obecnie gracie!

Cześć! U mnie na celowniku bijatyki. Dwie najlepsze ostatnich lat i jedna, która nie do końca przypadła mi do gustu, ale może się pochwalić bardzo rozbudowaną otoczką "okołobijatykową". Co mam na myśli? O tym poniżej, ale najpierw pora na króla - Tekken 7

W recenzji napisałem, że Tekken 7 działa na mnie jak narkotyk. Jeśli ktoś uznał to za przenośnię to jest w błędzie, bo w tym zdaniu nie użyłem ani krzty hiperboli. Pierwszy wolny weekend z Tekkenem 7 sprawił, że licznik godzin wskazywał 25 godzin - przez ten czas wypiłem jedynie 3 litry wody oraz zjadłem jajecznicę z pięciu jajek przygotowaną w poniedziałek o godzinie 1 w nocy. Przez cały ten czas zrobiłem tylko jedną przerwę na spanie. W każdej wolnej chwili moją głowę zaprzątają myśli o siódmej już edycji Turnieju o Tytuł Króla Żelaznej Pięści. Pod względem rozgrywki Tekken 7 jest spełnieniem moich marzeń. Ta bijatyka wzbudza we mnie ogromne emocje. Satysfakcjonujące pojedynki i uzależniający system walki sprawiają, że potrafię przesiedzieć godziny w trybie Practice, ucząc się kolejnych zagrań. Te próbuje potem wprowadzić w życie grając online - skutek różny, ale idzie mi coraz lepiej i uważam, że jakiś tam poziom reprezentuję. Ponownie moim ulubieńcem jest Yoshimitsu - gram nim najwięcej i obecnie staram się walczyć mniej schematycznie. Jest to postać trudna w opanowaniu i przewidziana dla bardziej doświadczonych graczy. Podczas walki nim trzeba myśleć kreatywnie i potrafić szybko zaadaptować do dynamicznie zmieniających warunków na polu walki, aby efektywnie wykorzystywać jego niecodzienne umiejętności. Czyli przeciwieństwo mojego schematycznego stylu, który usilnie staram się zwalczyć. 

Drugą moją ulubioną postacią w Tekkenie 7 jest Kazumi Mishima - żona Heihachiego, która zmarła w wieku 20 lat. Kocham jej styl walki. Ten przywodzi nieco na myśl Jinpachiego z TTT2, którym także namiętnie grałem. To jednak tylko pozory. Kazumi jest dużo szybsza i opiera głównie na "Poke'ach" - są to pojedyncze, szybkie i bezpieczne ataki do "dziabania" przeciwnika. Podczas walki Kazumi wykorzystuje szkolonego tygrysa. Wygląda to obłędnie i spektakularnie, ale jest równie bardzo karalne. Zawodniczka od razu skradła moje serce i pojedynki nią strasznie mi się podobają.

O samej grze rozpisałem się w recenzji - licznik spędzonych godzin przekracza już 50h. Byłoby tego dużo więcej, ale cóż... nie można tylko grać! Tekken 7 polecam wszystkim fanom gatunku i serii. Jeśli chcecie pograć to uderzajcie śmiało do mnie na PSN - dodam Was do społeczności Ligi Bijatyk Loży Szyderców i na pewno zmierzymy się na wirtualnym ringu! 

Ach! - zapomniałbym! Muzyka! Każda odsłona serii posiada wiele utworów idealnie wpasowujących się w mój gust. Nie inaczej jest w przypadku siódemki. Niezwykle podoba mi się lokacja Infinite Azure - jest prosta, ale jednocześnie prześliczna. Wojownicy walczą po prostu na tafli wody przy pięknym oświetleniu i górach w tle. Utwór towarzyszący tej planszy jest najzwyczajniej w świecie cudowny!

Bardzo podoba mi się również kawałek przygrywający podczas rozgrzewki przed kolejnym rankingowym meczem, nie mówię nawet o motywie przewodnim z menu, bo w nim zakochałem się od pierwszej nuty. Tutaj jego fragment wpleciony w utwór śpiewany przez moją ukochaną Kazumi! 

Król przez najbliższe lata będzie kręcił się w napędzie mojej konsoli - pewnie do czasu wyjścia Tekkena 8 lub Tekken Tag Tournamnet 3. Kocham możliwość nagrywania moich walk, tworzenia w prosty sposób klipów wideo i gifów! W kolejnych numerach na pewno pojawi się kilka fragmentów pojedynków jakie rozgrywam!

Pora przejść do drugiej bijatyki zdobiącej obecny numer WG! Guilty Gear Xrd Rev 2 - kocham serię za klimat, muzykę i świetne postacie. Niestety, ale nie potrafię w nią grać tak, jakbym tego pragnął. Lepiej się jednak czuję w BlazBlue. W przeszłości grałem w Guilty Gear, ale nigdy nie rozgryzałem systemu  - był on jednak bardzo skomplikowany. Z kolei gorsza znajomość angielskiego (jako dzieciak, c'nie?) odstraszała mnie od trybów fabularnych przedstawionych wyłącznie w tekstowej formie. Oczywiście w ostatnich latach nadrabiam zaległość. Zacząłem się orientować w tym postapokaliptycznym uniwersum. Guilty Gear Xrd sprawił z kolei, że rozgrywka stała się prostsza i bardziej przejrzysta, a kolejne wcielenia tej gry wyeliminowały jedyne wady trapiące tytuł - ubogą zawartość oraz braki w postaciach. Dlatego jest to świetna okazja, aby zagłębić się w serię.

Guilty Gear Xrd Rev 2 kupiłem ze względu na powrót Baiken - moją ulubioną postać z uniwersum. Nie dość, że bohaterka świetnie wygląda to i jej styl walki bardzo do mnie trafia. Jest ona jedną z ostatnich przedstawicielek potomków rodowitych Japończyków - ci jak wiemy zostali niemal całkowicie wybici podczas wydarzeń poprzedzających i rozgrywających w trakcie krucjaty, gdzie ludzkość znalazła się na skraju wyginięcia. Bohaterka ma trudny charakter i motywowana jest wręcz destrukcyjną żądzą zemsty na człowieku określanym mianem The Man i Gear Maker. Obwinia go za zniszczenie rodzinnej wioski i wybicie mieszkańców oraz okaleczenie jej ciała w wyniku którego straciła rękę i oko.

Nie będę się za bardzo rozpisywał - recenzja pojawi się na stronie po targach E3. Mogę za to powiedzieć, że bawię się świetnie i szukam sparing partnera, bo niestety - tytuł jest niszowy i trudno znaleźć kogoś do gry. Wielka strata, że produkcja znajduje się w takim cieniu względem konkurencji. 

Daisuke Ishiwatari to wielki fan rocka i metalu. Jest on pomysłodawcą, projektantem i kompozytorem serii Guilty Gear. Dlatego cała gra jest wręcz przesiąknięta aluzjami, nawiązaniami i odniesieniami skierowanymi w stronę fanów takich zespołów jak Queen, Guns 'n Roses i wiele innych! Ścieżka dźwiękowa serii to jeden z jej największych atutów. Posłuchajcie zresztą sami - linkuję oczywiście dwa motywy Baiken i utwór z intra.

Uwielbiam te "tradycyjne" japońskie wstawki połączone z dynamiczniejszym brzmieniem gitar. Motyw przewodni Baiken idealnie oddaje jej osobowość.

Przez kolejne tygodnie zamierzam rozgryźć system Guilty Gear Xrd Rev 2 i poważnie nauczyć się grać. Poza Baiken używam też postaci Ramlethal - jest to zawodniczka posługująca się potężnymi mieczami. Cieszy mnie, że została ona nieco dopakowana i zyskała dwa fajne ataki.

Tym samym przechodzimy do ostatniej gry i bijatyki tego numeru - Injustice 2.

Niestety w przeciwieństwie do poprzedników muszę ponarzekać. Zazwyczaj im dłużej gram w daną bijatykę tym bardziej mi się ona podoba, bo odkrywam nowe możliwości i meandry systemu, o których istnieniu nie miałem pojęcia. W tym przypadku sytuacja ma się odwrotnie - im więcej czasu spędzam przy Injustice 2 tym bardziej dociera do mnie jak sztywna i nieprzyjemna jest to bijatyka. Na wierzch wychodzą kolejne wady i elementy najzwyczajniej w świecie zepsute. Co z tego, że mam tutaj naprawdę przemyślany i wciągający tryb Multiwersum skoro sam trzon rozgrywki nie potrafi wynagrodzić poświęconego czasu? Injustice 2 jest przeciwieństwem udanej i klasycznej bijatyki. Gatunek od zarania dziejów nagradzał użytkownika za poświęcony czas i sprawiał, że ten widział po sobie progres w umiejętnościach gry. Tutaj zostało to zepchnięte na dalszy plan i zastąpione przez statystyki, ubranka, dzienne wyzwania. W efekcie irytuję się tą produkcją coraz bardziej. Oczywiście nie jest to zła gra - podtrzymuje to co napisałem w recenzji i nie wystawiłbym jej teraz niższej noty. Pozycja wzbudza we mnie ambiwalentne odczucia ponieważ nie jestem jej odbiorcą docelowym. Mimo wszystko granie jako Joker potrafi zapewnić całkiem sporo frajdy i na pewno jeszcze do tej bijatyki wrócę aczkolwiek nie ma szans na większe zaangażowanie - wolę jednak Mortal Kombat (pomijając, że cierpi na podobne wady).

Muzyka w grach i bijatykach jest dla mnie bardzo istotnym i ważnym aspektem. W przypadku Injustice 2 miałbym problem z wyborem kilku ulubionych kawałków, bo... żadnego nie pamiętam. Dobra - przyznaję się, że utwór z areny Joker's Playground bardzo mi się podoba.

To już efekt tego, że uwielbiam zwichnięte wyobrażenia klaunów, cyrków czy parków rozrywki. Tak samo jak wszelkich szaleńców i psychopatów. Dlatego największą sympatią z komiksów DC darzę Jokera, Harley i Lobo.  Nic więc dziwnego, że moją główną postacią w Injustice 2 jest właśnie zatwardziały wróg Batmana.

To tyle ode mnie - chwalcie się tym, co kręci się w czytnikach Waszych konsol! U mnie cała uwaga poświęcona zostanie Guilty Gear i Tekkenowi ewentualnie wrócę do 3DSa i popchnę do przodu Ace Attorney: Phoenix Wright: Spirit of Justice.

Z okazji zbliżających się targów E3 możecie się również pochwalić wymarzonymi zapowiedziami. Mnie potwornie ucieszyłby powrót serii MediEvil - skoro panuje moda na ożywianie klasycznych marek, to ktoś mógłby stworzyć nowe przygody Sir Daniela Fortesque. Nie obraziłbym się również za jakąś nową bijatykę, czy zapowiedź Drakengard 4 (tak wiem, jest na to za wcześnie). Bardzo też liczę na nowe tytuły pod VR i Switcha, bo jeden z tych sprzętów pojawi się u mnie w tym roku. No i chciałbym kolejny rozdział historii Adama Jensena w nowym Deus Ex - cyberpunku nigdy za wiele! Z tych najbardziej prawdopodobnych - czekam na powrót Blazkowicza w kolejnym Wolfenstein. Zresztą - nawet jeśli nic nie zapowiedzą to mam aż nadto gier do ogrania i ciekawych zapowiedzi na horyzoncie. Elo Melo!

Oceń notkę:
+ +14 -