Miąższ Rozrywki Jaszczomb
24.01.2015, 21:29
Remastery są złe? Dajcie mi Borderlands: Handsome Collection!
Borderlands: The Handsome Collection w bazie gier
Remastery są złe? Dajcie mi Borderlands: Handsome Collection!
Ratujcie, odgrzewane Borderlands to jedyne, o czym myślę...

W tym tygodniu zostało zapowiedziane Borderlands: The Handsome Collection (PS4), które przeniesie na obecną generacjęBorderlands 2 i The Pre-Sequel. Niby oczywiste odgrzewanie kotleta i przygotowanie graczy na "trójkę", ale... to chyba będzie mój pierwszy w życiu pre-order. Pomimo wszystkich ch*jowych zagrywek z TPS.

RemasterStation 4. Taka prawda. Gier z lekko podkręconą grafiką dostajemy od groma i rzadko kiedy oferują cokolwiek ponad podstawkę + dodatki. Takie GOTY, tyle że chodzi płynniej. No i można grać, bo przecież PS3 to już antyk. 

I nagle dowiaduję się o Handsome Collection. Plotki były już dużo wcześniej i liczyłem trochę na "jedynkę", ale co tam. Dostaniemy dwie części Borderów z milionem dodatków na PS4! Czyli tak naprawdę nic takiego. I zupełnie nie wiedziałem, czemu zacząłem szukać możliwości złożenia zamówienia przedpremierowego.

Grałem już w to, przeszedłem obie części kilkanaście razy na 3 platformach. Może nie zaliczyłem wszystkich dodatków, ale te najważniejsze - ograne. Poza tym Handsome Collection nie wnosi nic nowego - 60 klatek było już na PC-tach, a wygląda na to, że tekstury wcale nie ulegną specjalnej poprawie. Skąd to ciśnienie?!

Ani zdalnie sterowany Claptrap w kolekcjonerce ($400? naprawdę?), ani czteroosobowy co-op lokalny nie robią różnicy. I tak szukam już od paru dni powodu tej podjarki, nie potrafiąc znaleźć logicznego wyjaśnienia hype'u. Bo użyje pada od PS4? Podłączałem już do PS3. Opcja przeniesienia save'ów? Nic takiego, a jak znam życie, to i tak będą z tym problemy. Jedyne, co wydumałem, to powody, by NIE kupować Handsome Collection.

ooh boy, here we go

Po pierwsze - brak zmian w przystojnej kolekcji. Po drugie - zupełne olanie The Pre-Sequel. Pomimo niedorastania poziomem do rewelacyjnej dwójki, grało mi się naprawdę przyjemnie, wierząc, że gra będzie aktualizowana. Była, ale o tym zaraz.

Większość bossów można zabić jednorazowo przez cały playthrough, więc słabo z farmieniem. Chcecie legend? Cześć skopiowana z B2, część nawet nie wypada z żadnego bossa. Ratunkiem było farmienie secret bossa Iwajiry - często wyrzucał legendarną bazookę Thingy i z pełnym plecakiem takich bazook można było je mielić i przerabiać na coś innego w Grinderze. Lecz przyszła aktualizacja i Thingy ma znacznie niższego drop rate'a. Jeśli nie chcecie bawić się w klonowanie przedmiotów, czyli tak naprawdę oszustwo, nawet nie myślcie o zobaczeniu wszystkich legend. Także taka aktualizacja. Ale to nie wszystko!

TPS wprowadziło lasery. Niektóre strzelają jak shotgun, inne jak karabin, jeszcze inne - ciągłą wiązką, której moc rośnie im dłużej atakujemy cel. Ostatni rodzaj jest niemożliwie przesadzony, i otrzymywana pod koniec drugiego przejścia gry broń Thorny Ol' Rosie to ta z rodzaju "OP as fuck". Była jeszcze opcja Moxxi's Probe - nieco słabsza, ale część zadawanych obrażeń nas leczyła.  Nikt jednak nie narzekał, fabularnie bronie laserowe i tak nie mogły znaleźć się na Pandorze, wiec to jednorazowy wyskok. I OK, ludzie to przyjęli, ja to przyjąłem, każdy boss przyjmował to na klatę i szybko padał. Gearbox, 2K Australia czy ktokolwiek to koordynuje stwierdził jednak - w sumie to może nie musi być takie mocne? I obniżyli obrażenia Rosie (tyle z nagrody za dwukrotne przejście gry), a Probe leczy bardzo słabo i nie zalicza obrażeń krytycznych.

Czyli kolejny środkowy palec w stronę graczy. Możemy mieć przesadzone bronie, możemy mieć nawet głupawe pukawki (jak choćby ta z dwójki, która krzyczałą PEWPEWPEW przy strzelaniu) - Borderlands to gra singlowo-co-opowa, nie żadne MMO, gdzie niszczyłoby to zabawę. I wszystkie te głupoty to tylko psucie czegoś, co od początku leżało - endgame. Przechodzimy w kółko grę, by latać później za najlepszym lootem. A tu ani bossów, ani czegokolwiek wyrzucającego część legend. Jaki to ma sens?

Dodam, że niedawno (połowa stycznia) nieco zwiększyli drop rate z Iwajiry, ale jeszcze nie zdążyłem sprawdzić jak bardzo (i nie mam zbytnio ochoty), a z tego, co czytałem, jest wciąż gorzej, niż było. Czyli oni tam słyszą narzekania i celowo nic nie robią. Dodano też tryb UVHM (trzecie przejście gry tą samą postacią) z możliwością zresetowania misji i zaczynania od nowa. Ale to wciąż zbyt czasochłonny sposób farmienia i zwyczajnie nie daje frajdy (tak, żmudne zabijanie w kółko tych samych bossów jest fajne! ale nie, jeśli musimy się tak męczyć i latać na około).

***

Deweloper TPS-a ma na koncie wiele grzechów, ale jakby się nie starał nam zepsuć zabawy, to wciąż niezła produkcja. A Borderlands 2 to mistrzostwo samo w sobie (chociaż tam na UVHM gigantyczne ilości życia wrogów to gruba przesada), także... może podświadomie liczyłem na to, że wydanie wersji na nowe konsole wprowadzi DOBRE zmiany? Tego się trzymajmy. To powinien być ich selling point. 60 klatek? Niby to FPS, więc powinno to być ważne, ale tu mamy cel-shadingową oprawę włącznie z masą umiejętności i uproszczeń. Klatki nie są najważniejsze. Acz na szybsze doczytywanie tekstur się nie obrażę.

Ale najważniejsze to zainteresowanie się swoją grą i słuchanie graczy. Oby poszli właśnie tą drogą.

Oceń notkę:
+ +10 -