Publicystyka Tomek Alicki
07.01.2018
Recenzja: Jumanji: Przygoda w dżungli
6.0
/10
Ocena
Recenzja: Jumanji: Przygoda w dżungli

Od słynnego hitu z Robinem Williamsem w roli głównej minęły już 22 lata. Hollywood przypomniało sobie o kolejnym sentymentalnym tytule i postanowiło powrócić z nim na wielkie ekrany. Nowemu Jumanji niestety daleko do kina przygody, jakie niektórzy pamiętają z lat dziewięćdziesiątych, ale na szczęście nie jest to porażka na całej linii…

Jumanji: Przygoda w dżungli od samego początku zapowiadało się jako współczesna wersja klasyka. Tym razem głównymi bohaterami są Spencer, Bethany, Fridge i Martha, czwórka licealistów, którzy reprezentują zupełnie inne społeczności swojej szkoły. Spencer jest typowym nerdem filmowym, Bethany najpopularniejszą dziewczyną w szkole, jedynym talentem Fridge’a są jego predyspozycje do futbolu amerykańskiego, a Martha trzyma się z dala od kogokolwiek.

Jumanji: Przygoda w dżungli #1

Cała czwórka staje przed misją uprzątnięcia szkolnej piwnicy w ramach kary za niewłaściwe zachowanie. Zamiast tego Fridge odnajduje zakurzoną konsolę do gier, podłącza ją do telewizora i chwilę później wszyscy znajdują się w środku gry wideo. Każdy ma trzy życia, steruje wybraną wcześniej postacią, a ich celem jest uratowanie Jumanji, czyli dostarczenie klejnotu do paszczy kamiennego jaguara. Tylko w ten sposób bohaterowie mogą wydostać się do świata zewnętrznego.

Niemalże cały humor Jumanji bierze się z wyglądu oraz płci bohaterów, których kontrolują licealiści. Klasowy nerd zyskał muskuły i siłę Dwayne’a Johnsona, potężny futbolista ma teraz 160 cm wzrostu (Kevin Hart), nieśmiała dziewczyna wylądowała w skórze atrakcyjnej Karen Gillian, a szkolna piękność po dżungli porusza się w ciele… Jacka Blacka.

Jumanji: Przygoda w dżungli #2

Aktorzy są tutaj bez wątpienia najmocniejszym aspektem. Dwayne Johnson ma już swoje doświadczenie w podobnych produkcjach, Kevin Hart w komedii od zawsze czuł się jak ryba w wodzie, a Jack Black ze swoimi tendencjami rozpieszczonej nastolatki naprawdę potrafi rozbawić. Twórcom udało się rozpisać bardzo udane postacie, które wzbudzają sympatię widzów już od pierwszych minut. Główni bohaterowie działają zgodnie z planem, czego nie można niestety powiedzieć o czarnym charakterze (Bobby Cannavale).

Kilka przyjemnych smaczków znajdą dla siebie fani gier wideo. Scenariusz okazjonalnie wplata w świat Jumanji znane mechaniki ze współczesnych tytułów konsolowych. Każdy z bohaterów ma swoją kartę postaci oraz słabe i mocne strony, a poruszające się po mapie postacie zachowują się niczym rasowi NPC. Nie ma oczywiście mowy o skomplikowanych nawiązaniach, ale większość graczy powinna chociaż uśmiechnąć się na same pomysły twórców.

Jumanji: Przygoda w dżungli #3

Później niestety przedstawiony świat zawodzi coraz bardziej. Nowemu Jumanji nie udało się powtórzyć najważniejszego czynnika, który uczynił oryginał tak znanym filmem – klimatu przygody. Wnętrze gry wideo to po prostu wielka dżungla, wodospad i kilka oklepanych lokacji niewzbudzających w widzach absolutnie żadnych emocji. Bohaterowie patrzą na mapę, decydują o miejscu, w które chcieliby się udać, a potem po prostu biegną, nie zwracając uwagi na otoczenie.

Temat gier stwarza ogromne pole do popisu. Już sam Spencer zaraz po wejściu do gry mówi o zmieniających się lokacjach i rosnącym poziomie trudności. Jumanji próbuje okazjonalnie bawić się przybraną w nowym filmie konwencją, ale o wysokiej skuteczności tych działań niestety nie ma mowy. Humor stoi na standardowym dla amerykańskich komedii poziomie i pozwala ostatecznie spędzić przyjemne dwie godziny w kinie, ale brakuje tego, czym 20 lat temu fanów kupił oryginał.

Na oddzielny akapit zasługuje również problem obecny jedynie w polskich kinach. Dystrybutor wpadł na absurdalny pomysł wypuszczenia filmu wyłącznie w wersji z dubbingiem. Na próżno w repertuarze szukać oryginalnej ścieżki dźwiękowej i napisów. Dubbing w produkcjach aktorskich po prostu nie działa. Gdyby tego było mało, głosy do postaci głównych bohaterów zostały dobrane fatalnie, pogarszając tylko wrażenia z seansu.

Jumanji: Przygoda w dżungli #4

Ostatecznie nowe Jumanji wypada jednak znacznie lepiej niż wydawało się wielu osobom przy okazji ogłoszenia samego pomysłu. Dubbing w polskich kinach mocno psuje całe doświadczenie, ale kiedy film dorobi się już swojej wersji na Blu-rayu czy DVD, warto przypomnieć sobie o kolejnej produkcji Dwayne’a Johnsona. Na czwórkę głównych bohaterów patrzy się z przyjemnością, a przewidywalny, sympatyczny finał pozwala opuścić salę kinową z uśmiechem na ustach.

Ocena: 6/10

Jumanji: Przygoda w dżungli recenzja recenzja filmowa