Publicystyka Paweł Musiolik
14.11.2016
Playtest: Steep (PS4) - Beta
Steep w bazie gier
Playtest: Steep (PS4) - Beta

Przez kilka lat byłem na - nazwijmy to - "detoksie" od gier Ubisoftu. Masowe wydawanie kolejnych Asasynów czy gier innych marek, które jechały na jednym schemacie, po prostu nie zachęcały. Niby zainteresowało mnie The Crew (PS4), ale po becie sobie odpuściłem. Na tegorocznym E3 zapowiedziano Steep (PS4) i mimo tego, że w produkcji skorzystano z tego samego pomysłu na rozgrywkę, co w reszcie gier wydawcy - gra zdobyła moją uwagę. Z lekką dozą niepewności postanowiłem więc sprawdzić dostępną przez ostatni weekend betę.

Steep (PS4) korzysta z rdzenia rozgrywki, na którym Ubisoft opiera swoje gry od dłuższego czasu - wrzucamy otwarty świat, dokładamy do tego sieciowe aktywności spięte z trybem dla jednego gracza, zapewniamy wsparcie długo po premierze i cieszymy się z popularności swoich gier. No dobra, może z tym ostatnim przesadziłem, bo gra jeszcze nie wyszła, ale generalnie, jeśli popatrzymy na The Crew (PS4), Steep (PS4) i Tom Clancy's The Division (PS4), to mimo różnych gatunków tych gier, znajdziemy wspólne elementy.

Steep (PS4) chce wypełnić lukę w gatunku gier o sportach ekstremalnych, który w latach 90. i jeszcze na konsolach szóstej generacji był niesamowicie popularny. Sam zagrywałem się setki godzin w Cool Boarders 3 (PS One), a i z serią SSX spędziło się sporo czasu. Gra Ubisoftu nie jest jednak kierowana dla fanów typowo arcade'owego stylu jeżdżenia po śniegu, przez co uważam za odrobinę niesprawiedliwe porównania do serii stworzonej przez EA Sports Big. Tak, Steep (PS4) nie ma tak płynnego modelu poruszania się i nie oferuje nam możliwości wykręcenia niesamowitych tricków podczas skoku na kilkaset metrów, ale...to nie jest problemem. Nie dla mnie, nie w tym momencie. Ubisoft stawia na bardziej realne podejście do zimowych sportów ekstremalnych. Oddaje nam deskę snowboardową, narty, spadochron i wingsuita. Opcja ich zmiany w dowolnym momencie to rozwiązanie, które mi się podoba, bo jeśli chcemy swobodnie eksplorować dostępna mapę - nic nas nie ogranicza.

No, nic poza... samym rozmiarem mapy. Chociaż tak szczerze - nie narzekałbym na ten moment. Fragmenty Alp, które nam udostępniono, przekładają się na sporą połać terenu. Zjazd z jednego szczytu aż do krawędzi mapy zajął mi kilka minut latania w wingsuicie oraz późniejszej jazdy na desce snowboardowej. Oczywiście pytaniem pozostaje sama zawartość w tak sporych lokacjach. W becie udostępniono kilka rodzajów zadań podzielonych między sprzęt, z którego korzystamy. Poza standardowymi zjazdami po stoku, mamy także namiastkę zawodów snowboardowych (zbyt krótką!) oraz fabularyzowane opowieści górskich szczytów, co jest dziwne, ale... chyba wszystko w dzisiejszych czasach musi mieć jakąś fabułę [oprócz ostatniego Battlefronta! - Jaszczomb]. Sterowanie nie jest złe, przynajmniej podczas jazdy na nartach i snowboardzie. Tak, jest sztywniej niż w SSX, ale to nie ten sam gatunek rozgrywki. Słabo wypada za to spadochron, którym steruje się tragicznie i mam nadzieję, że to jeszcze zostanie poprawione. Wingsuit? Przeszkadza mi to, że nie da się na nim wznosić po nabraniu szybkości. Ani to realistyczne, ani dobrze zrobione. Nie oczekiwałem takiego samego latania jak w Just Cause 3 (PS4), ale niech to przynosi trochę więcej radości niż zwyczajne szybowanie do momentu dotarcia do ziemi.

Pozytywnie jestem zaskoczony stanem technicznym tej produkcji. Pomijając fakt, że to nadal wersja beta, więc pewna zawartość nie jest dostępna, a część nie działa tak, jak powinna, to miałem do czynienia z naprawdę bardzo dobrze zrobioną grą. Szczególnie podoba mi się grafika otoczenia. Modele postaci są słabsze, podobnie jak ich animacja, ale to, co nas otacza - można wręcz poczuć wirtualne zimno. Jedynym minusem, do którego bym się na razie doczepił, jest opóźnione doczytywanie obiektów w terenie, co jest ogromnym problemem, gdy zjeżamy przy pełnej prędkości. Poczucie pędu oddano tutaj idealnie, a dorzucenie widoku FPP w trakcie gry jest miłym, chociaż trochę mało praktycznym dodatkiem. Inaczej wychodzi to z powtórkami, które możemy przewijać, zapisywać, oglądać z różnej perspektywy. Ciekaw jestem też, jak ostatecznie będzie prezentowała się ścieżka dźwiękowa. To, co znalazło się w becie, pozbawione było pazura i bardziej przypomina mi muzykę z jakiejś sieciówki z ubraniami niż ze sportami ekstremalnymi. Ale może to po prostu moje wychowanie się na Tonym Hawku i stacji Extreme Sports Channel.

Beta nastroiła mnie pozytywnie, mimo że do tej pory średnio ufałem grom Ubisoftu. Nie chciałbym zapeszać, ale to chyba faktycznie się zmieni wraz z grudniową premierą Steep (PS4). Oby bez błędów, problemów z połączeniem sieciowym i tym, czym do tej pory Ubisoft mogło się pochwalić.

playstation 4 playtest STEEP ubisoft ubisoft annecy