Wyleciało mi z głowy

a powinno tam zostać.

463V

Weekendowe Granie #157

Encyklopedia: Prototype

Weekendowe Granie #157
Znów pojawiam się lekko spóźniony i tak jak widać na okładce, gram w średniaka!

The Legend of Zelda: Ocarina of Time na Nintendo 64 w sumie na razie idzie w odstawkę. Sam nie wiem dlaczego. Pewnie przez tego pada, na którym gra mi się trochę niewygodnie. Nie dlatego, że jego konstrukcja jest źle przemyślana – po prostu lewy drążek analogowy jest uszkodzony i nie działa najlepiej. Nie dowiecie się więc jak radzi sobie młodzieniec o blond włosach. Na pewno niebawem powrócę do tej produkcji, bo zależy mi na ukończeniu jej, no ale przecież przyszło Kingdom Hearts HD 2.8 Final Chapter (PS4), w którym chcę mieć wszystkie trofea.

I jak zwykle uparłem się na Critical, mimo iż platyna w Kingdom Hearts Dream Drop Distance HD (PS4) nie wymaga ukończenia gry na żadnym konkretnym poziomie trudności. Mogę się też mylić, bo z czasem może się okazać, że jednak skompletowanie wszystkich wpisów w dzienniku wymaga przejścia gry na Critical. O samej grze rozpisałem się już w recenzji, więc skupię się na swoich odczuciach co do zwiększonej trudności i trudnej końcówki gry, która już na Standard doprowadziła mnie do białej gorączki. Wszystko dlatego, że nie do końca ogarniałem to jak zdobywa się umiejętności. Tzn, niby wiedziałem ale nie przywiązałem do tego wystarczająco uwagi i w ostatniej walce zabrakło mi jednej ważniej umiejętności jaką jest Once More (coś co pozwoli postaci przeżyć nawet po otrzymaniu większej ilości obrażeń niż jej ilość punktów HP) – bez niej Riku miał po prostu przechlapane, bo przeciwnicy mieli takie ataki, że wystarczyła jedna kombinacja i musiałem powtarzać całą walkę od początku. Niby mógłbym się wrócić i trochę zwiększyć siłę postaci, ale trzeba było napisać recenzję i nie było czasu na takie pierdoły. Ostatecznie dałem radę. Zapis z tych walk mam na dysku PS4, więc w niedalekiej przyszłości wrzucę to na swój kanał YouTube. Może komuś się to przyda, bo będzie w podobnej sytuacji co ja. Kiedy szukałem jakiegoś rozwiązania, trafiałem na same filmiki gdzie bohaterowie byli mocno rozwinięci i w sumie autorzy tych filmików wygrywali dzięki wielkiej sile i wytrzymałości – czyli tak jak każdy by potrafił. Teraz zacząłem grę na Critical, jestem w trzecim świecie i przyznam że jest łatwiej niż się spodziewałem. Aczkolwiek trudności oczywiście mam, szczególnie z bossami. Grunt to cierpliwość i uczenie się ich ataków na pamięć. No i zauważyłem, że łatwiej przychodzi tu blokowanie ataków aniżeli unikanie ich. Kiedy zaś trafiłem do świata nawiązującego do Tron: Dziedzictwo (2010) miałem zagwozdkę jako Riku. Sora ma zdecydowanie łatwiejszy początek, bo opiera się na standardowej walce. Po stronie Riku zaczynamy od jazdy na motorze i jednoczesną walką z przeciwnikami, a później z mniejszym bossem. O ile ze zwykłymi przeciwnikami jakoś sobie radziłem, tak boss jak tylko się pojawiał od razu mnie ubijał. Po kilku tak bezowocnych próbach po prostu wyłączyłem grę, bo straciłem cierpliwość. Za godzinę jednak znów ją uruchomiłem i okazało się, że wystarczy… podskakiwać.

W ten sposób można uniknąć większości ataków. Wrzuciłem sobie zapis z tej walki na kanał, więc możecie go sprawdzić. Teraz wygląda na łatwą, ale tak jest z większością walk – jeśli znajdziemy na nie sposób i nauczymy się go, okazują się całkiem prosta. Choć mimo wszystko i tutaj są wyjątki, szczególnie w dodatkowych walkach. Ciekawi mnie jak pod tym względem prezentuje się Dream Drop Distance. Tak czy siak, jest to jeden z moich planów na weekend. Najpierw chcę przejść fabułę na tym poziomie trudności, a później zabrać się za zdobywanie wszystkiego. Na razie nie idzie tak źle, ale jednak mam już jakieś 10 godzin na liczniku – dla porównania na Standard w tym samym momencie miałem ich może 6.

Zacząłem się również bawić w Stories: The Path of Destinies (PS4) i jestem pozytywnie zaskoczony. Nie jestem wielkim fanem zwierzęcych bohaterów, czy lisów. Spodobała mi się fabuła i to w jaki sposób jest prowadzona. Kolejne scenariusze są dość krótkie (z bardziej rozwiniętym bohaterem zajmują około 40 minut) i mają 4 rozwidlenia z wyborami, ale mimo to i tak jest ich trochę zbyt dużo, bo w pewnym momencie granie staje się monotonne. Niektóre z wyborów trzeba podjąć kilkakrotnie, aby później móc gdzieś zboczyć. Niemniej, wciąż jestem pod wrażeniem, bo sielankowa opowieść o wielkiej przygodzie momentami jest bardzo mroczna i dramatyczna. Niemal czuję wagę złych wyborów jakich dokonał Reynardo. No i na wielkie uznanie zasługuje sposób narracji. Otóż mamy bardzo fajny głos narratora, który wypowiada się za wszystkie postacie. Brzmi to świetnie, bo aktorowi sprawnie idzie odgrywanie emocji różnych postaci i ich charakterystycznych cech. Czasem sepleni, wrzeszczy albo mówi w sposób delikatny, kiedy wciela się w rolę kobiety. Bardzo fajne są też walki, choć nieco zbyt uproszczone. Są jednak widowiskowe i przyjemne. Spodobał mi się też klimat i uroczy design. Lokacje wyglądają naprawdę ślicznie, szczególnie z końcówki, kiedy pada śnieg oświetlony blaskiem zachodzącego słońca. Tak czy siak, zamierzam sobie pomalutku zdobywać platynę. Zostało mi do niej uzyskanie wszystkich zakończeń oraz zdobycie najwyższego poziomu doświadczenia. To drugie będzie pewnie ostatnią rzeczą jaką zrobię, bo z tego co widzę idzie to dość mozolnie. Przed sobą mam jeszcze około 10 zakończeń, ale podejrzewam że będą naprawdę ciekawe. Poniżej macie próbkę rozgrywki, prosto z mojego kanału na którym zamierzam niebawem zacząć robić znacznie więcej.

Kończymy pomału temat gier na dzisiejszy odcinek. Tak, wiem. Mało tego, ale ciężkie czasy nastały, w których Sora i Riku zabierają niemal całą uwagę autora. Postanowiłem kontynuować uzupełnianie listy trofeów na swoim koncie PSN i tym razem padło na Prototype (PS3). Jedną z dwóch pierwszych gier, które zacząłem na swoim koncie. Drugą jest Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots (PS3), w którym zdobyłem pierwszą platynę. Prototype (PS3) już kilka lat temu nie spodobał mi się na tyle, by choćby ukończyć fabułę. Nie wiem czy wtedy nie byłem bardziej wymagający. Tak czy siak, niedawno postanowiłem że nadrobię tę produkcję, chcąc mieć ją za sobą. Wiem, że na koncie mam lepsze gry z mniejszym procentem trofeów, ale na tym właśnie polega skrzywienie – z czasem przestajesz rozumieć samego siebie, a swoje pokręcone decyzje tłumaczysz tym, że świat jest okrutny i trzeba najpierw zrobić wszystko co… najgorsze. Sam gra jest mówiąc łagodnie… średnia. Nie jest też produkcją dla mnie. Nie przepadam za otwartym światem wypełnionym masą bezsensownych aktywności i bohaterów, których nawet imienia nie pamiętam. (Chyba) Alex jest nudny, choć ciągle chodzi z groźną miną i mówi wkurwionym głosem. Biega po budynkach, rzuca samochodami, ale jak się odzywa brzmi totalnie przeciętnie. Fabuła nie jest więc mocną stroną tej gry, więc powinna nadrabiać innymi elementami. Nie robi tego, bo rozgrywka też zawodzi. Niby całkiem fajnie się lata i robi rozpierduchę, ale co z tego skoro nie czuć tu mocy ani motywacji. Ponadto gra jest trudna, przez co jeszcze mniej chce mi się grać. W planach na weekend mam niby popchnięcie tej kiepskiej fabuły do przodu, ale nie wiem czy w ogóle tknę tę produkcję. Pewnie będę w nią grał latami zanim platyna w końcu wpadnie na konto. Tym bardziej, że najpierw muszę przejść grę na normal, a później na hard. Ech, szkoda słów. Tak czy siak, to wszystko na dzisiaj odnośnie gier.

FILMY

Teraz gładko przejdę do ostatnio oglądanych filmów. W ramach przygotowań do ostatniego filmu Resident Evil: Ostatni Rozdział (2016) przypomniałem sobie trzy pierwsze części i obejrzałem dwie kolejne, z których poprzednim razem zrezygnowałem po tym jak w „trójce” zaczęli klonować główną bohaterkę. Tak jak się spodziewałem, tylko Resident Evil (2002) trzyma poziom. Ma fajny klimat, jest stosunkowo wierny materiałowi źródłowemu i ma po prostu swój urok. No i ta muzyka, w której część utworów wykonał Marilyn Manson (szczególnie genialny motyw przewodni)! Kolejne filmy mają w sobie za dużo głupot i na siłę wrzuconych nawiązań do gier. Mogły to być fajne filmy akcji, ale znów sceny walk są wykonane w sposób przeciętny. Dużo tutaj skakania, ale poziom absurdu znów jest nazbyt wysoki na coś, co sprawia wrażenie zrobionego na poważnie. Takie sceny dobrze bawią w filmach Rodrigueza czy Tarantino, którzy po prosu umieją bawić się kiczem. Poza tym, ich filmy mają jeszcze większy rozmach i po prostu ogląda się je lepiej. W filmach Andersona nie spodobało mi się to jak zostały użyte i wykreowane postacie z gier. Każda z nich pojawia się nagle, bez większego wyjaśnienia kim są i jaki mają motyw. Najbardziej rozwaliła mnie postać Chrisa i aktor który się w niego wcielił w Resident Evil: Afterlife (2010). Jeszcze bardziej absurdalne jest to w jakich okolicznościach go poznajemy. Jeśli oglądaliście Prison Break (2005-2009) to od razu to zauważycie. No i przecież gwiazda tego serialu za nic nie nadaje się do takiej roli. Później jest jeszcze gorzej.

W Resident Evil: Retrybucja (2012) pojawia się tragiczny Leon, jakiś wypierdek udający Barry’ego i Ada, która w filmie pozbawiona jest tej wyniosłości i cwaniactwa z jaką kojarzona jest bohaterka z gier. To najgorszy rodzaj fanservice’u – coś na zasadzie „wrzućmy kilka znanych graczom nazwisk i będą zachwyceni”, no ale znów z nich wszystkich Wesker wydaje się najbardziej dopracowany. Nie jestem też przecież wielkim fanem serii gier, po prostu bardzo ją lubię. Fabuła nigdy nie była najmocniejszym punktem tych produkcji, ale trzymała poziom. Dla mnie liczył się genialny klimat i bardzo wciągająca rozgrywka. Za filmy zabrała się po prostu zła osoba, ale mimo wszystko ogląda się je całkiem przyjemnie. Dobrze wyglądają, mają fajny klimat i świetną muzykę. Reszta raczej pozostawia wiele do życzenia, nawet jeśli potraktować je osobno od gier.

Na szczęście następnym filmem jaki obejrzałem był John Wick (2014). Zamierzam iść do kina na kontynuację zaraz po premierze, poza tym film ciekawił mnie od dłuższego czasu i sam nie wiem czemu tak późno go obejrzałem. Brakowało mi takiego dobrze zrealizowanego filmu akcji. Mamy tu wszystko czego potrzeba do pięknej rozwałki: szukającego zemsty awanturnika, którego samo nazwisko wzbudza strach i szacunek, barwne postaci z dobrze napisanymi dialogami, mroczny klimat i świetnie zrealizowane sceny akcji. To po prostu bardzo udany hołd dla klasyki gatunku, gdzie fabuła była pretekstem do kolejnych walk, gdzie ostatnia oczywiście odbywa się podczas ulewy. W odróżnieniu jednak od starszych filmów, tutaj dostaliśmy lepsze sceny wymiany ognia i dla mnie jako fana twórczości Mansona, ścieżkę dźwiękową z jego utworami które świetnie się tu wpasowały. Film polecam i z niecierpliwością czekam na kontynuację. Mam do niej całkiem spore wymagania i mam nadzieję, że się nie zawiodę.

MUZYKA

Powolutku kończymy. Pozostaje mi jeszcze rzucić jakieś utworki i stąd znikać. Będzie trochę nostalgicznie i epicko, bo trafiłem na świetny duet, który mnie ominął przez to, że zaniedbałem kolekcjonowanie muzyki. Mówię o tym, że na którymś z ostatnich albumów Korn ukazała się piosenka, w której Jonathan Davis śpiewa razem z Coreyem Taylorem. Dla mnie to epickie combo, bo jestem wielkim fanem obu śpiewaków, więc mojemu pozytywnemu zaskoczeniu nie było końca. Uwielbiam takie mieszanki i tęsknie za czasami, w których różne zespoły z danego nurtu wspólnie nagrywały kawałki. Teledysk też jest świetny, trochę kojarzy mi się z Tool (choć to nie ten sam poziom). Sam utwór zapowiada bardzo udany powrót do świetnego Korna sprzed lat i nabrałem ogromnej ochoty na uzupełnienie tym albumem swojej kolekcji.

No i skoro jesteśmy już w klimatach to jeszcze jeden, ciut starszy utworek. Kiedyś nie mogłem się do niego przekonać, ale obecnie ten album jest jednym z najlepszych. No i chyba jest to najmocniejszy album zespołu.

Tyle ode mnie! Zostawiam Wam komentarze do dyspozycji, a ja idę się męczyć z trofeowymi błędami przeszłości. Tak naprawdę nie wiem, czy pogram w Prototype (PS3). Może zacznę coś nowego. A Wy bawcie się dobrze i nie idźcie w moje ślady!

Oceń notkę:
+ +12 -

Sonda - wypowiedz się!

Komentarze (9) Skomentuj

Poziom: 44
Placek17 dodano: 04.02.2017, 19:44


Niewielkie postępy w fabule. W sumie nic konkretnego.



Zrobiłem sobie małe wyzwanie w tym tytule. Chciałem mieć to nagrane, aby wrzucić na swoje konto YT, ale okazuje się, że muszę zrobić małą czystkę na swoim pendrivie.



Parę pojedynków.



Krótkie sesje w tym tytule również miały miejsce.

To tyle ode mnie. Mam obecnie poważne rzeczy na głowie i wypadałoby poświęcić im trochę więcej czasu.
Poziom: 45
tandiblue dodano: 04.02.2017, 20:26
Skończyłem ICO. Pomimo początkowych problemów z kamerą i sterowaniem wsiąknąłem w ten klimat bez reszty.



W grach Uedy jest coś, czego próżno szukać w innych produkcjach. Na pewno jeszcze wrócę do tego zamku nad oceanem... nie tylko pozbierać pozostałe trofea. Scena na moście zrobiła na mnie ogromne wrażenie i ten deszcz... Fumito Ueda jest perfekcjonistą.

Po ukończeniu ICO nie mogłem już dłużej czekać na danie główne. Przywołałem Argo i wyruszyliśmy razem do Zakazanej Krainy. Pamiętam jak pierwszy raz oglądałem intro i ten moment jak Wander wchodzi na most - ciarki przechodzą...



Podobnie w jak TLG czy ICO tutaj również klimat jest niesamowity i ten przenikliwy głos Dormina... Podoba mi się ta różnorodność w walkach z kolosami. Na każdego trzeba obrać inną strategię, trzeba wyczuć delikwenta, czasami trzeba działać szybko, czasami spieszyć się powoli. Po każdym kolejnym odniesionym zwycięstwie pojawiają się jednocześnie satysfakcja i niepokój. Nie mogę się już doczekać momentu gdy padnie ostatni kolos....

Powróciłem do Aincrad - tym razem na PSV. Na handheldzie jakoś dużo lepiej mi w to się gra niż na PS4.



Dopiero wlazłem na 78 piętro, więc sporo jeszcze przede mną. Zaliczyłem też 1 tom LN SAO i natychmiast zamówiłem sobie drugi - tak to się dobrze czyta.

Czwarty tom Oblubienicy okazał się pozytywnym zaskoczeniem. Oby następne tomy trzymały taki poziom.



Wiele rzeczy się wyjaśniło, podoba mi się ta skomplikowana relacja pomiędzy główną bohaterką i czarnoksiężnikiem. Mam nadzieję, że kolejne tomy będą się ukazywać w miarę regularnie.

W planach ukończenie SoTC i przebijanie się przez kolejne piętra Aincrad. Trzeba będzie ruszyć też kolejną sprawę w Danganronpie i odświeżyć chodzenie po ścianach w Titanfall 2. Ech! tyle gier rozgrzebanych!
Poziom: 33
KraZislaw dodano: 04.02.2017, 21:48
Prototype...grałem w drugą część i totalnie mi nie spasowała. Średni klon infamousa za którym też za bardzo nie przepadam. John Wick podobał mi się bardzo, rewelacyjny film akcji pomimo banalnej fabuły oglądałem go z wypiekami na twarzy. Co do nowego albumu korna to: "w koncu kurdwa!!!". Kilka ostatnich ich wydawnictw zakrawała o totalny crap imho. W koncu płyta z tożsamością korna z którym sie polubiłem za smarkacza. Widać że powrót heada wyszedł na dobre.
Co do mojego grania to by bylo tak:
The Division - jest 30 lvl i end game. Co prawda pozostało mi jeszcze trochę aktywności do wyczyszczenia na mapie, ale stwierdzam, że po dotarciu do max lvl ta gra dopiero sie zaczyna. Wyzwania dzienne, tygodniowe itp, misje na większych stopniach trudności, dodatkowe misje typu incursion. Wskoczyło mi wiele dodatkowych rzeczy do robienia a dodam że jeszcze nawet nie tknąłem strefy mroku czy dlc. Po dotarciu do 30 lvl poczułem że chcę mi się w to grać jeszcze bardziej. Do tego wyśmienita ekipa coopowa w postaci Roberta, Kaczmara i Poikao. No i endgameowy sprzęt mocno ogranicza ilość kul potrzebnych do zabicia "gąbek na kule". Coś czuję że to będzie świetna platyna.

GT6 - kilka mistrzostw, wciąż zostają mi jakieś 3 do ukończenia klasy iA. Z moich wyliczeń wstępnych wynika że po ukończeniu wszystkich aktywności, zdobyciu wszystkich wyzwań na złoto (razem z wyzwaniem senny) i pokończeniem wszystkich trofeow oprócz jednego pozostanie mi jakies 4tys km do platyny:)

NHL 17 - Dotychczas grałem tylko pojedyncze mecze. Aż do wczoraj. Planowałem dogłębnie przetestować bete GR:Wildlands, a że z racji wyjazdu miałem taką możliwość tylko w piątek to zaplanowałem całonocne granie. Na moje nieszczęście beta Wildlands okazała się totalnym gównem a ja zostałem z problemem w co grać skoro zaplanowałem długie granie, dodatkowo nie udało mi się połączyć z ekipą grającą s DL tego wieczora. I tak postanowiłem zagrać ze dwa mecze w trybie "become a pro". Skąd ten przydługawy wstęp i zero opisu samego nhl? Ano juz spieszę z wyjaśnieniem. Jak juz napisałem Wildlands to gónwo ktore po 45minutach jak nie szybciej poleciało z dysku. W DL nie udalo mi się polaczyc z sesja Asobu to umilałem sobie czas kilkoma meczami w nhl przeszkadzając im na imprezie psn. I te kilka meczy które rozegrałem oczarowały mnie totalnie. Ten tryb ma w sobie coś co wywołało u mnie syndrom "jeszcze jednego meczu". Przebijanie się do pierwszej piątki (a raczej trójki bo teraz zmiany odbywają sie liniami ataku i obrony), pierwszy hattrick, spełnianie oczekiwań trenera, ciułanie kolejnych punktów, rozwój mojego zawodnika..aktualnie tkwię w jakiejś podrzędnej druzynie w niższych rozgrywkach ligowych z celem dostania się do Detroit Red Wings. Gra mnie porwała. W nocy z piątku na sobotę grałem aż do 530. I grałbym pewnie i cały weekend bez przerwy ale o tej porze trzeba się było zebrać na autobus na wyjazd. Jeszcze odrobinę śmieszna sytuacja związana z nhl, tego wieczora grałem w nhl potem przerzuciłem się na kilka misji z ekipą w Dywizje, jak o 1 zmogło mnie spanie to się ładnie z chłopakami pożegnałem, kąpiel i spać....tylko po to by po pol h wiercenia się i bicia z myślą. "a moze by tak jednak iść jeszcze te kilka meczy pograć, w końcu i tak miałem nie spac, a i tak się już nie zdążę do 5 wyspać" wylądować z kawą i nowymi siłami przed nhl17.

To tyle, filmowo nic, muzycznie wciąż Die Toten Hosen w miarę postępów w kursie języka niemieckiego. Plany na przyszły tydzień to Gt6, Dywizja, Uncharted, i platyna w far cry 3. Pewnie i tak wszystkie plany wezmą w łeb jak odpalę hokej...
Poziom: 58
Laughter-XIII dodano: 05.02.2017, 00:36
Skończyłem Grę o Tron - tą grę od Telltale, ale nie chcę się o tym gównie rozpisywać. Brakuje mi teraz dwóch platyn do magicznej stówy.

Digimon World: Next Order zafundowało mi coś czego się nie spodziewałem. Nostalgiczny rollercoaster, którego pokład sentymentalny mnie zmiażdżył. Zaczęło się od pierwszych minut kiedy to zostałem powitany w Floati motywem przewodni z File City - identyczny utwór, ale odświeżony. 16 lat temu jako dziecko dorwałem Digimon World na PS1 i grałem jak głupi, jarając się serialem i Digimonami, mimo, że sama gra nie miała nic wspólnego z anime. Fabularnie była to gra bardzo szczątkowo poprowadzona. Mimo wszystko najnowsze Digimon World potrafiło i tak nawiązać fabularnie do tamtej odsłony i nawet ją ładnie rozwinąć.

Nigdy nie sądziłem, że ten bezimienny i milczący chłopiec kiedyś powróci i to w takim stylu! Tym razem nie jako główny bohater, ale tajemniczy pomocnik nowych wybawców

Twórcy nie tylko nadali mu charakter, ale i zrobili fajną historię. Do tego powrócił także jego zaprzysiężony wróg Analogman (CZŁOWIEK ANALOG!), który już raz dążył do zagłady świata. Niesamowita scena - głos antagonisty i jego przeraźliwy wrzask gniewu, gdy rozpoznał bohatera z pierwszej częsci autentycznie zjeżył mi włosy na głowie, świetnie dobrany aktor, wkurw totalny!

Gra nieco słabsza od Cyber Sleuth (na pewno nie tak równa), ale ta sentymentalna przejażdżka bez hamulców była czymś absolutnie cudownym i jedynym w swoim rodzaju. Zresztą nawet napisy końcowe potrafiły mnie rozkleić
Utwór z creditsów pierwszych Digimon World:
https://www.youtu(...)rtTVZzdM
Po 16 latach także odświeżony i użyty w tym samym momencie:
https://www.youtu(...)R9NDusxA

Masakra. Szczególnie, że pierwsze Digimon World było grą zjechaną przez krytyków i bezpieczniej byłoby się od tego tworu odciąć. Zamiast tego twórcy postanowili napisać istny list miłosny do dawnych fanów, którzy obecnie są już przecież dorosłymi ludźmi. Dla mnie cudo i podziałało w 100%

Po napisaniu recenzji wróciłem do Yakuzy 0

Plan - powbijać kilka trofików, porobić jak najwięcej substory i przekroczyć chociaż 50% completion. Potem zabrać się na poważnie za tryb Legend.

Wrociłem też do Street Fightera V

Strasznie słabo mi w to idzie. Popełniam dużo błędów, nie potrafię wyrobić odpowiednich nawyków. Do tego rzadko mi znajduje przeciwników online. Jak tak dalej pójdzie to niestety będę zmuszony zrewidować swoje plany odnośnie tej odsłony i raczej ją odpuszczę, by się zająć Guilty Gearem, Blazblue, Mortalem i w przyszłości Tekkenem :(

Niespodziewanie wróciłem też do Ultimate Ghost & Goblins z PSP.

Kiedyś w to grałem, ale wymiękłem. Od tego czasu dorosłem, nabyłem skilla i przeszedłem obie arcytrudne części hardkorowego Prinny: Can I really be the hero? oraz Prinny 2: Dawn of operation panties, dood!

Dlatego wróciłem do przygód Arthura. Świetny klimat, muzyka i poziom trudności, który daje mi tak w kość,że... szok! Musze jednak to przejść, bo wstyd, że do tej pory z Arthurem miałem więcej do czynienia w Marvel vs Capcom i Project x Zone aniżeli w jego własnej grze.

A John Wicka uwielbiam, dawać dwójkę.
Poziom: 22
IC dodano: 05.02.2017, 10:45
Ogrywam dalej KOF XIV tryb story aby zdobyc te dwa ostatnie achiki w moim zasięgu za pełną galerię w grze. Zacząłem i jestem tak przed połową RE7 grając na ślepo. W przerwach poluje na mr. shakedownów w Yakuza 0.
Poziom: 48
robert163 dodano: 05.02.2017, 12:37
Oj Kalwa, opierdzielasz się. Kolejne spóźnienie - 3 i zwolnienie ;P

Wreszcie jest coś w tekście do czego mogę się odnieść.
Prototype, w jedynkę nie grałem - nie wiem czy się cieszyć czy żałować - ale dwójkę ukończyłem i nawet pokusiłem się o platynę. Banalna gra to banalna platyna...bardzo banalna platyna, powinno się to Tobie Kalwa spodobać.

John Wick, to bardzo dobry film. Pozytywne zaskoczenie nie tylko dla mnie, ale jak widać dla wielu widzów. Dlatego mamy drugą cześć, na którą już planuje się wybrać. Mam nadzieję, że nie zniszczą ten film przez tak duży hype na świecie i pozostaną w klimacie/stylu jedynki.

Residenty - ja sobie odświeżyłem całą serie jakieś dwa - trzy miesiące temu. Pierwsze dwie części, które moim zdaniem były na prawdę całkiem przyzwoite zestarzały się niesamowicie. Te kolejne tak jak były dziadowskie, tak po kolejnym obejrzeniu wydają się jeszcze większym krapiszczem. Ten "Ostatni Rozdział" pewnie obejrzę, by już mieć całość zaliczona, ale to po sporej dawce alkoholu by znieść ten syf :)

Ok, co u mnie. Przez cały tydzień męczyłem The Division. W coopie szybko szło i w piątek już grę ukończyłem. Dużo narzekałem na ten tytuł, ale chyba będę go musiał go przeprosić, gdyż jest arcydziełem w porównaniu ze swoim młodszym, "nienarodzonym" bratem. Wildlands to jest dopiero syf. Kropka, nie chcę się rozpisywać na ten temat. Pograłem może z godzinkę i już beta została skasowana z dysku. Co do dywizji. Gry jeszcze nie odstawię, gdyż pozostało sporo do zrobienia. Chcę wbić te proste trofea i pobawię się w zbieranie znajdźek, oraz w powtarzanie misji na trudnym poziomie. Przy tak podkokszonej postaci pójdzie to raz dwa.

To tyle jeśli chodzi o gry. Z filmami też wielkiego szaleństwa nie było. Obejrzałem tylko dwa i powiem, że dwa warte uwagi.

Doctor Strange - kolejna postać Marvela sfilmowana i podpięta do universum. Udany debiut. Film zaciekawia i nie pozwala się nudzić. nie ma zbędnych scen "filozoficznych" na 20 minut. Jest gadka szmatka - dobra akcja - gadka szmatka i dobra akcja. Przemyślana produkcja i dobrze zrealizowana. Jedyne do czego mogę się przyczepić to falka z finałowym bossem. Jest banalna i krótka. Od finału oczekuje czegoś spektakularnego, a nie szybkiego rozwiązania. To mi się nie podobało i dlatego dałem oczko w dół - 7/10 to i tak dobra ocena.

Drugi film to jest przypadek "Captain Fantastic" - czyli zupełnie mi nieznany film z kiepskim opisem, który okazuje się bardzo przyjemną produkcją - pozytywne zaskoczenie. Niskobudżetowa, Nowo Zelandzka produkcja "Hunt for the Wilderpeople".
Z pozoru banalna opowieść jest tak na prawdę zabawną, dobrze przeprowadzoną historią o sierocie - Ricky, który zostaje wzięty przez starsze małżeństwo - Hec i Bella - z domu dziecka. Tak na prawdę to tylko żona chciała przygarnąć chłopaka, a mąż jest do niego niechętny i trzyma się na dystans. Wszystko się zmienia gdy kobieta umiera. Hec I Ricky nie mogą się dogadać. Chłopak ucieka do buszu i tak zaczyna się cała historia.
Warto się zapoznać z tym filmem. Prosta lecz ciekawa i zabawna fabuła, fajnie wykreowane postacie. Polecam.

To tyle. Już połowa niedzieli za nami, a jutro do pracy. Ech...nie wiem czy pograć, czy coś obejrzeć - może po prostu już pójdę spać...
Poziom: 45
tandiblue do robert163 dodano: 05.02.2017, 13:22

robert163 napisał:

Już połowa niedzieli za nami, a jutro do pracy. Ech...nie wiem czy pograć, czy coś obejrzeć


Ciesz się, że masz wybór, bo mnie czeka pracująca niedziela i mogę już zapomnieć o dzisiejszym polowaniu na kolosy T.T
Poziom: 29
Faroszek dodano: 06.02.2017, 10:07

Moim życiem zawładnęła Yakuza 0, nie gram w nic innego. W Kamurocho i Sotenbori spędziłem już ponad 40 godzin, ale gra ciągle bawi tak samo dobrze. Skupiam się raczej na wątku głównym, przy okazji robiąc każdego questa pobocznego jaki się nawinie. No i gram w bilarda, stanowczo za dużo.

Spodobało mi się prowadzenie działalności Majimy, klubu z hostessami. Szkolenie dziewczyn jest nawet zabawne, przyjemnie obsługuje się gości i liczy profity.
Poziom: 15
Zakurzony dodano: 07.02.2017, 09:48
Zakurzony Dziad cieszy się, że ludki z pssajta tak ochoczo grajo w jakuzę:-D. Dziękuję w imieniu Segi i kolejnych zlokalizowanych tytułów ;-).

Komentarze (9 opinii) Skomentuj

kALWa888

kALWa888
Poziom: 42
PD: 14315
Ranking: 32

Konsole

PlayStation PS One PlayStation 2 Slim PlayStation 3 Slim PlayStation 4 PlayStation Portable

Ostatnie osiągnięcia

Nie, nie mam nic lepszego do roboty Jestem po prostu złośliwy... Członek rady starszych Konsola w kieszeni

Imię i nazwisko: Krzysiek Kalwasiński

Płeć: Mężczyzna

Wiek: 28 lat

PSN ID: kALWa888

Dołączył: 21.10.2013

Miasto: Zabrze

GG: 6081141

Aktualnie gram w: Call of Duty: Modern Warfare Remastered

Kolekcja: 243 tytuły

Ukończyłem: 55 tytułów

Trofea Night In The Woods

Night In The Woods
  • Platyna 1
  • Platyna 5
  • Platyna 9
  • Platyna 17
  • | Razem: 32

Reklama



Reklama

Miesięcznik PSX Extreme

Najnowsze w Bazie gier

zamknij [x]
Informujemy, że strona www.pssite.com korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.