Wyleciało mi z głowy kALWa888
31.12.2016, 22:39
Weekendowe Granie #152 - Niebieski Glutek!
The Last Guardian w bazie gier
Weekendowe Granie #152 - Niebieski Glutek!
Ostatni dzień roku 2016 właśnie trwa, dlatego warto byłoby go podsumować!

Jest tylko jeden problem. Nie za bardzo jest tutaj co podsumowywać. Raczej w przyszłym roku będzie tu sporo miejsca do popisu, bo jest wypełniony premierami gier, na które długo już czekam. A w tym roku? Pomijając kilkumiesięczną przerwę od grania na konsolach, skupiłem się na ukończeniu Platynowego Wyzwania jakie przed sobą postawiłem. I o dziwo, mimo tej przerwy udało mi się zdobyć 26 platynowych trofeów. Uważam to za sukces i jestem zadowolony z wyniku. Wiem jednak, że w przyszłym roku sobie to odpuszczę, bo miałem z tym jednak trochę nerwów. Czułem presję, przymus grania w niektóre gry. No ale nie było to nic, czego robić nie chciałem. W końcu było to moje postanowienie. Tak czy siak, sporządzę tutaj listę ukończonych przeze mnie tytułów i nie będą to raczej gry z tego roku. Czy raczej będzie ich niewiele. Zaznaczę przy tym, że nie będę brał pod uwagę gier, w których zdobyłem 100% trofeów, a grałem w nie już w poprzednim roku. Rozdzielę je sobie na platformy, aby łatwiej było się w tym rozeznać. W końcu z braku laku zacząłem grać na PSP, czego zwykle nie robię. Ach, ja niedobry. Dobra, lecimy! Od najważniejszych i po kolei.

Gry ukończone na PlayStation 3 po raz pierwszy:

1. Castlevania: Lords of Shadow™ (PS3) – 2 stycznia

Bardzo spodobała mi się ta gra, choć na początku nie mogłem oswoić się ze sterowaniem i charakterem rozgrywki. Początek wydawał się nudny, muzyka czasem niedopasowana do sytuacji, ale z czasem stwierdziłem, że gdyby nie praca kamery i ogólnie techniczne niedoróbki, gra byłaby wręcz idealna! Mocny tytuł, który gorąco polecam. Zdecydowanie najlepsza gra na PS3 jaką w tym roku poznałem. 9/10

2. Final Fantasy XIII (PS3) – 17 stycznia

Było lepiej niż się spodziewałem po tych wszystkich negatywnych opiniach z jakimi się zapoznałem na przestrzeni lat. Można też powiedzieć, że przez to tak długo zwlekałem z poznaniem "trzynastki". Niemniej, grę w końcu przeszedłem i… bawiłem się świetnie. Nie jest to co prawda poziom godny serii, bo fabuła to już nie to (choć większy problem sprawiają tu postacie, aniżeli sam scenariusz). Mocno liniowej konstrukcji nie wspominam tak źle, choć podczas grania pewnie nieraz psioczyłem pod nosem i plułem w afro Sazha. System walki to z kolei bardzo udana rzecz, głównie ze względu na widowiskowość, ale nie tylko, bo ustawianie tego wszystkiego daje dużo frajdy. 8/10

3. Dante's Inferno™ (PS3) – 19 stycznia

Dość przyjemny średniaczek z fajnym klimatem, drętwym (czasem śmiesznym w zły sposób) bohaterem, brzydką grafiką i zepsutymi elementami platformowymi, które doprowadzały mnie do wściekłości. Co tu więcej dodać? Fani podobnych do God of War produkcji i tak już sprawdzili. 7/10

4. Kingdom Hearts Re:Chain of Memories HD (PS3) – 24 stycznia

Prawdziwa bomba, którą jako Europejczycy dostaliśmy za sprawą świetnej kolekcji o nazwie Kingdom Hearts HD 1.5 ReMIX (PS3). Bardzo się cieszę, że w końcu mogłem zagrać w ten remake. Czekałem na to od… powiedzmy 2009 roku. Nigdy nie miałem przerobionej konsoli PlayStation 2, dlatego zagranie w ten tytuł było dla mnie niemożliwością. Z jednej strony dziwi mnie to, że nigdy tej gry u nas nie było, bo dzieje się tu sporo ważnych rzeczy jeśli chodzi o fabułę serii. Z drugiej jednak strony rozumiem to, bo ten karciany system gry trudno ogarnąć. Jednak gdy już się go zrozumie, gra nawet na najtrudniejszym poziomie trudności jest banalna. Bez zrozumienia sprawia trudności nawet na najłatwiejszym. 8,5/10

5. Medal of Honor Frontline™ HD (PS3) – 20 lutego

Uwielbiam serię Medal of Honor odkąd lata temu zagrałem w świetne dwie pierwsze odsłony na PlayStation One. Frontline to pierwsza odsłona, która pojawiła się na PS2. Jakoś mnie ominęła, nie wiedzieć czemu. Pewnie przez to, że byłem tak mocno zafascynowany gatunkiem jRPG. Gra jest bardzo udana – po raz kolejny dostajemy świetny klimat, model strzelania, masę świetnej muzyki od mistrza Giacchino i hollywoodzkiej epickości. Dzisiejszych graczy może nieco odstraszyć, no ale nie dla psa kiełbasa. 7,5/10

6. Uncharted: Drake's Fortune (PS3) – 14 lipca

Meh. Nie wiem o co tyle szumu. Nie wiem czemu to właśnie ta gra biła rekordy popularności, czemu to właśnie ten produkt sprzedawał PlayStation 3. Nie jest to w żadnym wypadku gra genialna – ot, dobra. Grafika i ogólnie design oczywiście robi wrażenie, ale nie na tyle żebym się zachwycał. Styczność z przygodami Nathana miałem już jakiś rok po premierze, kiedy kolega mi ją prezentował na swoim PS3. Jednak po 30 minutach grania z jednym wielkim „meh” stwierdziłem żeby włączył genialne Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots (PS3). Po ukończeniu moja opinia nie zmieniła się zbytnio. Widać, że deweloperzy z Naughty Dog mieli dużo fajnych pomysłów, ale jeszcze nie umieli ich odpowiednio zaimplementować. Przede wszystkim za dużo jest w tym strzelania, przy czym strzelanie nie działa najlepiej. 7/10

7. Doki-Doki Universe™ (PS3) – 10 sierpnia

W sumie fajna gra, nic nadzwyczajnego. Główny problem to to, że źle działa i często się zawiesza. No ale fajnie robi się te zadania dla NPC-ów. Przyjemna stylistyka, momentami zabawna, ogólnie relaksująca, ale nic co trzeba znać. 7/10

8. Silent Hill Homecoming (PS3) – 12 września

Silent Hill. Kolejna seria, która się skończyła, a Silent Hill Homecoming (PS3) to jej ostatnie podrygi. Jako fanowi serii grało się fajnie, ale żaden z elementów wielkiego wrażenia nie zrobił – oczywiście, poza genialną ścieżką dźwiękową od Akiry Yamaoki, ale o tym się nie mówi, tego się słucha, przy tym się płacze i tarza w ekstazie. Fabuła jest dobra do pewnego momentu, podobnie jak klimat. System walki ma potencjał, ale nie zawsze się sprawdza. 7/10

9. WRC 3: FIA World Rally Championship (PS3) – 15 września

Ugh, po co ja to w ogóle zaczynałem. Frustrujący średniak z nieudaną karierą dla pojedynczego gracza. Najgorszy w tym wszystkim jest przymus zdobywania gwiazdek. Zamiast skupiać się na wysokiej pozycji w mistrzostwach, ja musiałem robić jakieś piruety albo niszczyć bariery na poboczach. No i przy tym wszystkim dbać o zajęcie pierwszej pozycji. Jedyne co w miarę fajnie się prezentuje to muzyka. 6/10

10. Uncharted 2: Among Thieves™ (PS3) – 22 września

To samo co w pierwszej części, ale ciut lepiej. Wciąż wiele elementów nie działa tak jak powinno, ale gra się w to o wiele lepiej niż w Uncharted: Drake's Fortune (PS3). Za dużo strzelania, za dużo bezsensownego skradania, za mało zagadek. No ale humor już bardziej przystępny, grafika już nie tak plastikowa i widoczki faktycznie robią wrażenie. 8,5/10

11. Beyond: Dwie Dusze™ (PS3) – 25 września

Początek zapowiadał ciekawą przygodę, ale David Cage czający się za rogiem zadbał o kubeł zimnej wody, którym chlusnął mi prosto w mordę, krzycząc „tak ci pomieszem fabułę, że nie zobaczysz dziur!!!!!”. Zobaczyłem. Dziękuję, dobranoc. 6/10

12. Deadpool (PS3) – 07 października

Od jakiegoś czasu zacząłem czytać komiksy o tym zacnym najemniku i jestem zachwycony jego postacią. Komiksy czytam jednym tchem i w sumie pierwszy wolumin za mną. Obejrzałem też genialny film i zagrałem w tę niezbyt udaną produkcję. Oczywiście Deadpool wciąż jest super; jego humor, nagminne łamanie czwartej ściany i nawiązania do popkultury niszczą system, ale pod względem technicznym jest nie najlepiej. Mimo wszystko bawiłem się świetnie i aż chciałoby się lepszej gry, żeby znów móc się wcielić w Wade’a Wilsona. 8/10

13. Heavy Rain™ (PS3) – 24 października

Jak już wspominałem w jednym z WG, Cage’owi znudziło się granie na cymbałkach, więc stwierdził że nakręci film, w który się gra. Nie wyszło, bo prywatny detektyw, który ma za dużo ciałka tu i ówdzie wpełzł mu do szuflady. Wtedy przyszedł też Ethan i zaczął płakać, że jego syn jest głupi, bo jak tylko dostał balon, to wpadł pod samochód. Stwierdził, że może. Mógł? Mógł i tak zrobił. Czy przeżył? Nie. Umarł z balonem. UMAR! UMARNĄŁ. KONIEC. 6/10

14. Murdered: Śledztwo zza grobu (PS3) – 09 listopada

Całkiem przyjemna, niezbyt wymagająca gra ze średnią grafiką. Co tu dużo pisać? Ciekawy pomysł, ale niezbyt fajnie wykonany - tzn, za dużo tutaj chodzenia od śladu do śladu i słuchania co nasz duch ma do powiedzenia na temat śledztwa, które sobie przeprowadza. 6/10

Słabo. Poznałem w tym roku tylko 14 gier na PlayStation 3, w tym jedna bardzo mi się spodobała. Druga to niezbyt udana (według większości) odsłona cenionej na przestrzeni 20 lat serii, a trzecia to remaster gry niedostępnej wcześniej w Europie. Reszta to średniaki albo gry najwyżej dobre. No, poza drugą przygodą słynnego Nathana, która jest mi obojętna. Teraz jeszcze mała lista:

Remastery znanych wcześniej gier, ukończone po raz pierwszy na PlayStation 3:

1. Call of Duty Classic (PS3) – 14 marca
2. Silent Hill 2 HD (PS3) – 3 maja
3. Okami HD (PS3) – 10 sierpnia
4. Resident Evil HD Remaster (PS3) – 18 sierpnia
5. Superfrog HD (PS3) – 1 października

Mało to wszystko ważne, dlatego rozpisywać się nie będę. W pierwszą odsłonę Call of Duty grałem niegdyś na PC, w czasie kiedy zachwycałem się FPS-ami w podobnych klimatach. Wtedy chyba nawet stwierdziłem, że to lepsze niż Medal of Honor. Przygód Jamesa przedstawiać nie muszę. Silent Hill 2 (PS2) to moja ulubiona odsłona serii, głównie za sprawą niesamowitej, dołującej (co jest wielką zaletą) fabuły i genialnej ścieżki dźwiękowej. Remaster nie jest niestety udany. Remake Resident Evil (PS One) wydany na GameCube'a w 2001 roku to rzecz przecudowna. Tak właśnie powinny wyglądać nowe wersje kolejnych dwóch odsłon. Grałbym jak szalony.

Co robiłem, gdy się nudziłem, czyli gry ukończone po raz pierwszy na PSP
(różne platformy):

1. Spyro 2: Gateway to Glimmer (PS One) – 2 kwietnia

Sympatycznego, fioletowego smoka nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Tej odsłony nigdy nie ukończyłem. Najwięcej czasu spędziłem z trzecią, którą do dziś lubię najbardziej. Druga oczywiście też mi się podobała, ale nie pasowało mi to, że przeciwnicy nie zostawiali po sobie diamentów. Śmieszne, co? 8/10

2. Crisis Core: Final Fantasy VII (PSP) – 5 kwietnia

Wielkim fanem Final Fantasy VII (PS One) nigdy nie byłem. Uważam tę odsłonę za nieco przereklamowaną, ale co się dziwić skoro dla wielu jest to pierwszy jRPG. Oczywiście nie mówię, że gra jest zła. Jest genialna. Dostarczyła mi wielu wspaniałych emocji i chwil, ale o wiele bardziej cenię sobie wyśmienitą "szóstkę". Niemniej przy Crisis Core: Final Fantasy VII (PSP) bawiłem się wyśmienicie. Super fabuła (która ma swoje braki i niepotrzebne wątki), świetny system walki i grafika, która wyciska chyba wszystkie soki z poczciwego PlayStation Portable. 9/10

3. Resident Evil 2 (PS One) – 6 kwietnia

Klasa sama w sobie. Zawsze coś tam pograłem, ale nigdy nie przeszedłem do końca. Pamiętam jak za dziecka zachwycałem się płonącym Racoon City, ale nie starczyło mi odwagi i amunicji, by dotrzeć jakoś daleko. W tym roku jednak z przyjemnością przebrnąłem przez oba scenariusze. Szkoda że takich gier już dzisiaj nie ma. Świetny klimat, rozgrywka, grafika - wszystko na swoim miejscu. Nawet słynne sterowanie jak czołgiem mi nie przeszkadzało. 9/10

4. Grandia (PS One) – 5 maja

Trochę męczyłem się z tą grą, ale podobała mi się. Na uwagę zasługuje nie do końca sztampowa fabuła, która potrafi zaskoczyć i utrzymać zainteresowanie gracza. Zmęczyły mnie jednak niektóre lokacje i praca kamery. Niemniej, od teraz jestem zainteresowany całą serią i z przyjemnością sprawdzę kolejne odsłony. Co ciekawe, przejście "jedynki" zajęło mi jakieś 60 godzin, co jest bardzo fajnym wynikiem, gdzie przeciętna gra z gatunku to jakieś 30. 8,5/10


5. Resident Evil 3: Nemesis (PS One) – 23 maja

Kolejna wyśmienita odsłona kultowej serii. Podobna sytuacja jak z "dwójką", której nigdy nie miałem okazji ukończyć. W tej odsłonie radziłem sobie jeszcze gorzej, zawsze próbując walczyć z tytułowym przeciwnikiem. Nie wiem czy wcześniej nie ogarniałem, że jest taka opcja, ale teraz po prostu uciekałem od niego. Zauważyłem też zmianę w udźwiękowieniu, które brzmiało podobnie do tego z Dino Crisis (PS One) - szczególnie jeśli chodzi o odgłosy kroków. 9/10


6. Final Fantasy V (PS One) – 27 maja

O ludzie, ale to było dobre! W sumie mógłbym ją postawić obok ubóstwianej przeze mnie "szóstki". Na pewno lepsza jest od "czwórki" (choć i tej należą się pokłony za całkiem udane pierwsze próby zrobienia dramatycznej i epickiej fabuły - zabrakło jednak balansu), która dość szybko mi się znudziła. Ścieżka dźwiękowa to prawdziwy majstersztyk, szczególnie motyw Gilgamesha. To chyba pierwszy raz w serii, kiedy pojawia się ktoś tak wyrazisty i zabawny. No i uwielbiam ten baśniowy klimat, którego za dużo w serii nie ma. 9/10

7. Parasite Eve (PS One) – 29 maja

Cudo, a nie gra! Tyle mam do powiedzenia. Genialna niemal pod każdym względem. Yoko Shimomura dostarczyła graczom ze Stanów (niestety w Europie gry nie było) kawał genialnej ścieżki dźwiękowej. Ponadto mamy świetny scenariusz i niepowtarzalny klimat. Jest też świetny i nowatorski system walki, który jest połączeniem jRPG z grami typu Resident Evil, czy Silent Hill. Jedyne co mi przeszkadzało, to rzadko brzmiąca muzyka, ale to można wybaczyć. 9/10


8. Parasite Eve 2 (PS One) – 05 czerwca

Niestety, druga część jest gorsza od pierwowzoru,choć początek tego nie zapowiadał. Mimo zmiany systemu walki na coś, co przypomina choćby Dino Crisis 2 (PS One), nie czułem się zniechęcony. Prezentował się w miarę ciekawie, tym bardziej że wciąż możemy rozwijać postać, a nawet korzystać z czegoś w rodzaju magii. Niestety zmienił się również klimat (na znacznie gorszy), co widać już w drugim rozdziale. W moim odczuciu warto poznać, bo gra ma kilka wartych uwagi momentów, ale zdecydowanie nie jest to poziom poprzedniczki. 8/10

9. Final Fantasy IX (PS One) - 17 sierpnia

Kolejny twór, który kiedyś zacząłem, ale nie ukończyłem. Jeśli pamięć mnie nie myli, to lata temu doszedłem do trzeciej płyty. Nie do końca jednak ogarniałem mechanikę gry i miałem po prostu trudności. W tym roku powróciłem i popłakałem się na pierwsze dźwięki cudownego utworu rozbrzmiewającego w filmie otwierającym grę - takie to jest piękne! Jeśli chodzi o "dziewiątkę" to póki co jest moją ulubioną odsłoną z trzech wydanych oryginalnie na PS One, ale przy tym zaznaczam, że w ósemkę nie grałem. Wątpię jednak, by moje upodobania się zmieniły, bo NIC nie przebije klimatu "dziewiątki", który mocno kojarzy mi się z Ivalice. Kolejny raz pochwalę ścieżkę dźwiękową, która sprawiała, że zatrzymywałem się nieraz na dłużej aby posłuchać genialnego utworu. Uwielbiam też postacie i całą fabułę. 40 godzin wspaniałych chwil. 10/10

Przyznam, że dumny z siebie nie jestem. Jak na tak długą przerwę przeszedłem zaledwie 9 dotychczas nieukończonych gier. Fakt, są to w większości gry wymagające czasu, ale żałuję że jak tylko pojawiła się możliwość powrotu do konsol stacjonarnych, porzuciłem granie na tym zacnym sprzęcie. Tym bardziej że zacząłem świetnego Suikoden (PS One). Nic to, mam nadzieję, że niedługo powrócę. No ale w końcu przeszedłem Final Fantasy IX (PS One), z czego bardzo się cieszę. To chyba jedyna dziesiątka jaką wystawiłem w tym roku.

Poznawanie nowego, czyli gry ukończone po raz pierwszy na PlayStation 4:

1. SOMA (PS4) – 3 października

Można powiedzieć, że ludzie z Frictional Games to mistrzowie gatunku, przynajmniej jeśli chodzi o scenę niezależną. Tak czy siak, SOMA (PS4) jest naprawdę świetną grą, ale cierpi na ten sam problem co wszystkie gry tych twórców - straszą dobrze, ale tylko na początku. Tutaj dostaliśmy jednak o wiele lepszą fabułę w porównaniu do tego, co robili dotychczas. 9/10

2. Transistor (PS4) – 4 października

Nie jestem fanem gier niezależnych, ale ta miło mnie zaskoczyła. Najwięcej robi tutaj muzyka i ogólnie udźwiękowienie z nasilającym się wokalem oraz ciekawy system planowania podczas walk. Fabuła przy pierwszym przejściu wydaje się trochę niejasna, ale przy drugim nabiera kolorków i w moim przypadku wzbudziła większe zainteresowanie. Twór charakteryzuje się też nietypową stylistyką, szczególnie pod koniec. 9,5/10

3. Resident Evil: Revelations 2 (PS4) – 9 października

Swego czasu zachwycałem się Resident Evil: Revelations (PS3) z uwagi na udane połączenie dobrego klimatu, rozgrywki kręcącej się wokół przetrwania i nowego sterowania. Kontynuacja jest jednak jeszcze lepsza. Klimat jeszcze bardziej mi odpowiadał, bo lepiej wpasowywał się do tego z czego znamy serię. No i można grać na podzielonym ekranie, co jest ogromnym plusem. Z drugiej jednak strony, brakuje możliwości kooperacji za pośrednictwem połączenia internetowego. 9/10

4. Grand Theft Auto V (PS4) – 15 października

Trochę czekałem na okazję przejścia tej gry i ta pojawiła się właśnie w tym roku. Nie chciałem zaczynać jej na PS3, bo podobała mi się wizja używania perspektywy pierwszoosobowej. W sumie i tak ograniczyłem ją do prowadzenia samochodów, bo poruszanie się na pieszo tak wygodne nie jest. Fabuła jest świetna. Najlepszą postacią jest Trevor, ale ma kilka przesadzonych momentów, przez co wypadł sztucznie. Na szczęście tylko czasami. Trybu wieloosobowego nie sprawdzałem jeszcze. 9,5/10

5. Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 4 (PS4) – 19 października

Przygoda z grą nie była długa, ale męcząca. W sumie niczego jej nie brakuje, ale pozbawiłem się przyjemności z gry przez nieznajomość uniwersum. Wydarzenia, które się rozgrywały nie miały dla mnie żadnego znaczenia, czasem były nawet nieciekawe. Tak to jest jak się zaczyna grać od czwartej części. Sama gra w sobie jest świetna. Grafika może nie robi specjalnego wrażenia, ale efekty cząsteczkowe już tak. Nie zabrakło też świetnej muzyki i walk rodem z Asura's Wrath (PS3). Dlatego nie potrafiłem wystawić niższej oceny niż 8/10.

6. Hatoful Boyfriend (PS4) – 22 października

Nie jest to mój typ gry, fabuły, ani humoru. Do zagrania w tę czytankę zachęciło mnie kilka osób (jedna z nich nawet lekko porównała mindfuck z końcówki do genialnego NieR (PS3)!!!, co jest czystym absurdem) no i się skusiłem. Ciężko było przetrwać gte wszystkie pierwsze ścieżki. No ale chciałem poczekać, zobaczyć jak te gołębie rozwijają skrzydła. Rozwinęły, ale niestety nie wzbiły się ku niebiosom i nie pokazały mi niebańskich cudowności. Stały sobie na ziemi, machały tymi głowami w przód i w tył i dziobały ziarna. 6/10

7. Grim Fandango (PS4) – 29 października

Wyjątkowy styl artystyczny, genialny humor i świetna fabuła. Serce aż boli, że gatunek gier przygodowych w dzisiejszych czasach leży i kwiczy. Co prawda dostaniemy niedługo Syberia 3 (PS4), no ale w tym roku i przez wiele poprzednich lat, w gatunku nic wielkiego się nie pojawiło, tym bardziej jeśli mówimy o konsolach. W swoich latach Grim Fandango był wielką grą, dziś jest kultową. Ja grałem w nią po raz pierwszy i bawiłem się świetnie. Wersja odświeżona ma swoje problemy, ale mi one nie za bardzo przeszkadzały. 8/10

8. Amnesia Collection (PS4) – 22 listopada

Jedna z trzech gier, które zrecenzowałem dla PS Site. Z tymi trzema zawartymi w kolekcji grami spotkałem się po raz pierwszy. Nie ma czego tutaj za bardzo dodawać, bo o wszystkim już pisałem. Klimat budowany udźwiękowieniem i mrocznym ambientem to małe mistrzostwo świata, ale znów gra straszy jedynie na początku. Mimo wszystko chętnie powrócę do tych gier żeby wbić platynę. 7/10

9. The Dwarves (PS4) – 24 grudnia

Druga gra, którą w tym roku dostałem do recenzji. Nie jest to zbyt udana produkcja, ale nie żałuję czasu spędzonego z nią. Platynę udało się na szczęście zdobyć za pierwszym podejściem, co bardzo mnie cieszy bo obawiałem się, że będę musiał powtarzać. Gra byłaby naprawdę świetna, ale niestety system walki jest po prostu zepsuty. Poza tym w sumie wszystko gra, ale że walki jest najwięcej to i samo przejście staje się nieprzyjemne. 5,5/10
 

10. The Last Guardian (PS4) – 26 grudnia

Ostatnią ukończoną przeze mnie grą, okazuje się wspaniały twór jakim jest The Last Guardian (PS4). Długo na to czekałem i w pewnym momencie moja ekscytacja trochę się zmniejszyła, ale cały czas byłem pewien, że Fumito Ueda dostarczy nam godnego następcę Ico (PS2)Shadow of the Colossus (PS2). No i cóż mogę powiedzieć? Dawno nic mnie tak nie wzruszyło. Na przestrzeni całej gry Trico wzbudził ogromną sympatię, ale to co zdarzyło się pod koniec gry, przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Ostatnie wydarzenia w grze tak mocno mną poruszyły, że aż cały się trząsłem. Bałem się kolejnych scenek - to znaczy, obawiałem się tego, że po prostu będzie jeszcze gorzej. Było. Ta piękna opowieść mnie po prostu zmiażdżyła. Zostawiła zalanego łzami i roztrzęsionego. Mało tworów (dotyczących wszystkiego) doprowadziło mnie do takiego stanu. Mógłbym nawet pokusić się o stwierdzenie, że The Last Guardian (PS4) to najlepsze jak dotąd dzieło Uedy. Trochę jakby jego dwie poprzednie gry były wstępem do tego, czego doświadczymy w trzeciej. Ode mnie mocne 9/10 i to tylko przez problemy ze sterowaniem i płynnością, gdzie od razu zaznaczam że przyjemności z gry mi nie zabrało. To jedyna w swoim rodzaju perełka, której na próżno dzisiaj szukać wśród innych gier. No ale co ja tam wiem!  Niemniej, The Last Guardian (PS4) to moja osobista gra roku.

To by było na tyle! Jak widzicie rok 2016 imponujący nie był, przynajmniej w moim przypadku. Poznałem zaledwie 24 gry, z czego część to remastery. Żałuję też, że nie grałem za bardzo na PlayStation 2, ale zamierzam do tej zacnej konsoli wrócić w tym roku. Cieszę się natomiast z tego, że zacząłem na poważnie czytać komiksy. Na początek wybrałem Deadpoola, mimo iż nie jest to najlepszy wybór, bo seria mocno nawiązuje do innych komiksów z uniwersum Marvela oraz wielu dzieł z popkultury. No ale bawię się świetnie. Mam za sobą pierwszy wolumin, który powstawał jakoś od 1997 roku do 2003/4. Obecnie jestem pod koniec pobocznej serii o tytule Agent X, która powstała gdy Deadpoolowi groziła likwidacja.Po trzech zeszytach czeka mnie seria z Cablem, a później takie oto cuda.

Nie mogę doczekać się, aż się za nie zabiorę. Zanim jednak do tego dojdzie, minie pewnie kilka miesięcy. Tak czy siak, żeby tradycji stało się za dość, pora na plany, póki jeszcze mamy wolne! Otóż zacząłem się bawić w Dragon Quest Builders - The Restoration of Alefgard (PS4) i szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że tam mocno mnie to wciągnie. Jednak jako fan serii musiałem sobie to sprawdzić. Nie do końca jest to mój typ gry, ale bawię się świetnie. Jestem jeszcze w pierwszym rozdziale i ładnie rozbudowałem swoje miasteczko, więc skupiam się na wykonaniu wszystkich zadań pobocznych.

Bawię się jeszcze w Stardew Valley (PS4), bo oczywiście nie odkryłem wszystkiego co ten tytuł ma do zaoferowania. Wydaje mi się, że zdobycie platyny może zająć nawet 200 godzin czynnego grania, ale jest to tak wciągająca gra że raczej nie przysporzy mi to trudności. Szkoda tylko, że nie ma wersji na PSV, bo w takiej formie sprawdziłaby się idealnie. No ale ulepszam umiejętności swojej postaci i staram się odbudować tytułowe miasteczko, co póki co wydaje mi się najtrudniejszym zadaniem. Udało mi się też zejść na samo dno jaskiń oraz maksymalnie ulepszyć kilof. Na resztę przyjdzie jeszcze czas.

W sumie to by było tyle ode mnie. Rozpisałem się znacznie bardziej niż zamierzałem, ale cóż poradzić. Życzę Wam wszystkiego dobrego w przyszłym roku i żebyście mieli możliwość cieszenia się wszystkimi premierami jakie Was interesują. Ja znikam w coś pograć. Tak dla odmiany.

Oceń notkę:
+ +18 -